MUZYKA JAKIEJ ŚWIAT NIE SŁYSZAŁ,

CZYLI ZESPOŁY:

ZWICHNIĘCI DANDYSI

Ad rem, czyli wyjście

z jeziora ognia

 

 

W PROGRAMIE KAŻDEGO WYSTĄPIENIA NA ŻYWO:

Królestwo znieczulonego schizofrenika

World trance ambient &minimal music (OD ORBA DO GLASSA ), Transision

 

 

 




improwizacje z FENDEREM

 

 AD REM to kolejny eksperymentalny projekt muzyczny, w którym udziela się bujalex (Odpad, Zwichnięci Dandysi). Tworzy go wraz z Wawrzyńcem K., gitarzystą jazzowo-rockowym nie stroniącym także od muzyki technicznej oraz z tajemniczą KULKĄ ( tak, tak kobieta! ), której domenę stanowią barwy typu PAD oraz LEAD. Spotykają się 1-2 razy w roku, by wywalić na zewnątrz dosyć głębokie emocje. Wszystkie kompozycje powstają na żywo. W PROGRAMIE KAŻDEGO WYSTĄPIENIA : Królestwo znieczulonego schizofrenika, czyli world trance ambient minimal (OD ORBA DO GLASSA) wymieszane w postcrimsonowskim sosie...
Skład: bjx+wawrzyniec k.+kulex

Wykorzystywane instrumenty: fender+e-dzieci bujala i wawrzyńca

 

 

 

KOLEJNA PAPLANINA FILOZOFICZNA ZWICHNIĘTYCH DANDYSÓW

 

Zamiast twórczości mamy dziś bufonadę, cukierkowe quasi-uduchowienie i orszak wzruszonych snobistycznych paniczyków. Stado uczłowieczonych bawołów stara się zrozumieć starą awangardę, której nie ma. Nikt nie wyciąga ręki. Lepiej się nie wychylać, bo dostanie się w łeb. Ewentualnie ślipia dojrzą elektronowego snickersa. Stado uartystycznionych rzemieślników stara się naśladować starą awangardę, której nie ma. Ten,kto nie próbuje współtworzyć niedominującej kultury, nie powinien się wypowiadać na jej temat. Nie powinien też izolować od miejsc, gdzie wiecznie pchająca się naprzód kontrkulturka rozwija swe podstrzelone skrzydła. Podpieranie ścian, wygodne zrzędzenie bez próby wyjścia dalej oraz piastowanie urzędów, po to, by mieć, a nie być – oto do czego jesteśmy zdolni. Z drugiej strony slogan każdy jest artystą’ rozumieją dosłownie różnej maści postformaliści. Obecnie frazes ten już tylko śmieszy, gdyż nie dość,że nie został zrealizowany, to jeszcze wywołał kolosalną konfuzję, pozwalającą dziwnym elitom mówić wszystko i tworzyć sterty wątpliwej wartości ekscentryzmów, najlepiej z domieszką przemocy.

Jedyną na to metodą jest brak metody, o ile godziwe, uczciwe i aktywne życie nie jest metodą. Gdy ktoś nie wyciąga ręki, chowa się i obawia się, w swojej oportunistycznej drodze donikąd, okraszonej rutyną i autorytetem, Bóg się nie uśmiecha. Jeżeli ktoś wyciąga rękę, zaczyna czuć, kimkolwiek by nie był, a w swojej twórczej drodze donikąd, okraszonej myśleniem, wybiera subtelniejszą i trudniejszą formę wegetacji, wtedy Bóg się uśmiecha.

Każda inspiracja jest dobra, ale nie każda ambicja. Wyrachowane postpodmioty wyzbyte radości życia, której najwyższą instancją jest twórczość, zżerane są od głowy chorobą żądzy zaszczytów. Sensem twórczości w obliczu klęski awangardy staje się przeżycie. Ale przeżycie niesezonowe, powtarzające się i trwające za sprawą chemii naszego ( nie każdego ) mózgu. Przeżycie nie mające nic wspólnego z hasłem ‘było, minęło’, przeżycie towarzyszące aż do śmierci, a nie jednostkowe, jak w przypadku satysfakcji z otrzymanej nagrody. Pomyślcie o tym piewcy interpretacji, bo czy nie szukacie diamentów w brei? Każdy diament (myśl, teoretyczne własne słowo ) jest na nowo brudzony przez pojęcia innych interpretatorów. Zwichnięci Dandysi to próba, która jest i będzie bez względu na efekt. Zainteresowanych, a więc głównie tych, którzy sztukę odbierają na zasadzie przeciwnej do zasady ‘powiedzenia czegoś przez coś’, zapraszam do kontaktu na wyższym stopniu abstrakcji, tam gdzie nie ma słów – kontaktu z krainą dźwięków..........

 

 

 

 Kawałek, który słyszycie, pochodzi z ostatniej sesji Ad Rem (TB303 meets King Crimson)

 


Na poczatku byl chaos i chuc do indexu.