DYPTYK IMPROWIZOWANY   


   Filip Zawada   




1
Wysiadam przystanek za wcześnie
Jeszcze nie znam dobrze tej trasy
Doskonałość lub przyzwyczajenie rodzi się
za czwartym razem
Byłem tu dwa razy
Banalne dwa razy
Dwa razy pod Opolem widziano Matkę Boską
Dwa razy nałoźoną na siebie
Spokojnie siedzącą na stołku
z trzema nogami

Wzrok biega po sklepach i witrynach
Niektóre rzeczy rozpoznaję
Jednocześnie myślę o postępie
krajów trzeciego świata
I nie mogę się od tego uwolnić
bo ostatnio słyszałem kilka audycji na ten temat
Więcej niź cztery

Nic się nie zmienia
Postęp jest napędzany siłą rozpędu
Nie przestaję o tym myśleć
bo za chwilę minę Odrę
I znów powróci ten sam problem bo
kraje trzeciego świata są porównywane z rzekami

W kaźdym kraju z inną

2
Nie potrafię wątpić w zbawienną siłę szczęścia
Być moźe są to momenty w których prześladowcy
zapominają o prześladowanym

Odrę widzę tylko wtedy kiedy przesuwam wzrok
tak szybko jak przesuwają się fale
Fale się uspokoją kiedy znajdziemy juź wszystkie
bryłki złota
Kraje trzeciego świata są często porównywane
z rzekami

Wszystko moźna sprowadzić do stanu definicji