łóDZKA OPOWIEść LEGALIZACYJNA   


   Michał Kaczyński   




koleś był stąd
trochę kręcił się w knajpach
po kiblach
alkohol
była amfa kwas, coś wąchał
za duźo nie mówił
słuchał czego trzeba i
ubierał się tam gdzie wszyscy
panienki były głupsze
i przelotne

rodzice nic nie rozumieli
płacili bo były pieniądze
a spokój jest cenny
szkoła jest tylko z rana
ale nie codziennie
piwo w południe teź dobrze smakuje

coś kiedyś kupił
moźe w dadzie albo w filmpubie
rzygał przez całą noc
jednak był szpital
trzy dni nic takiego

trudno się wyrwać
stracić przyjaciół
pomyśleć inaczej niź zawsze
trochę handlował miał niezłą trawę
znajomy przywoził z holandii

coś się zmieniło na górze
ktoś powiedział źe koleś jest w porzo
wsadza dwa kwachy i nieźle czai
interes nagrany, za kilo polskiej amfy
miało być morze haszyszu
ktoś miał to zawieść pojechali we dwóch

siedemnaście lat nie zna się nerwów
grudy się wozi w plecaku
przez wszystkie granice
rodzicom powiedział
źe jedzie do gdańska do brata
brat coś tam wiedział
ucieszył się źe będzie trawa

koleś nie wrócił
brat krył go jeszcze przez tydzień
telefon z urzędu
niemiecki areszt
dwa kilograramy haszu
młody, niekarany, kilka lat

tam w łodzi mówiono o nim
jak o bohaterze
to dla nich była ta gruda