Okazja nr 423   


   3M Podleś   



Pewnego deszczowego popołudnia, Eugeniusz jak zwykle siedział wbarze "Entwagur ", maźąc swoim ulubionym flamastrem po serwetce.
Napoczęta wuzetka barowa uśmiechała się do Eugeniusza. On teź, wprzerwach podczas mazania, uśmiechał się do niej. Był on bowiem
człowiekiem poczciwym i o dobrym sercu.
Na serwetce oprócz kółek i kresek, były takźe namazane przezniego kwadraty o ostrych kątach. Niektóre kwadraty były
zamazane, inne nie, niektóre były w kropki, inne w cegiełki.
- Eugeniuszu... - szepnęła wuzetka. - Eugeniuszu...
- Tak? - spytał pochłonięty pracą Eugeniusz. Nawet przez chwilępodniósł oczy na wuzetkę. Wuzetka mrugnęła okiem.
- A tam siedzi takie ładne dziewczę - powiedziała wuzetka,
wskazując na pobliski stolik. - I teź rysuje na serwetce. Takpięknie rysuje... - rozmarzyła się.
- Ja wiem co ona rysuje - stwierdził Eugeniusz. - Kwiaty. I
sałatę rysuje. I domy.
- No więc? - zachęciła wuzetka.
- Nie, nie, nie - Eugeniusz zamachał szczęką. - Ja zdecydowanielubię kwadraty. Tylko kwadraty. To kwadraty mają to piękno.
- Aleś ty głupi, Eugeniuszu - zmartwiła się wuzetka. Przez
chwilę zmarszczyła się wuzetkowato. - Oj, Eugeniuszu, oj.
- Oj?! - zdenerwował się Eugeniusz. - Oj?! Ja ci zaraz pokaźę "oj ".
I choć Eugeniusz był człowiekiem poczciwym i o dobrym sercu,
wstał i chwycił serwetkę dziewczęcia ze stolika obok. Dziewczępisnęło. Eugeniusz porwał serwetkę i podeptał. Aź się cała
zniszczyła. I nigdy nie wrócił do baru "Entwagur ".
Była to wina wuzetki, która twierdząc źe Eugeniusz jest głupi,bardzo go tym zdenerwowała.