WIETRZNY PONIEDZIAŁEK   


   Bartosz Muszyński   





Popiół, chorągwie na baczność
wyprostowane, z pobliskiego bazaru
jadalne resztki uniesione w niebo. Pył
w ustach, pod powiekami, pył w słuchawkach
walkmana. Dłonie pyłu pełne.

Po przeciwnej stronie - dwie
- dudniąc głucho i sunąc ku sobie -
próźnie się pochłaniają wzajemnie; później:
porządek - opisany, opieczętowany piaskiem,
czytelny - z kaźdej odległości.