MAJACZEK   


   Bartosz Muszyński   




Papier jak krew biały, w smaku
cierpki. Oksydowanej lufy
piruet w ustach.

Jeźeli język sięga aź tutaj, jest pewna
nikła w mroku mowy nadzieja - to
jest znajomy język.

Park ławek pełen. Noc w pełni: w środku,
na linii światła - sylwetka. W dłoni
gniotę kłąb blasku,

w ustach mam zawleczkę.