| - - - |
| Jan Riesenkampf |
|
przed sklepem jublilera pomyślał Szpicbródka Panie, błogosław mym zamiarom obaj wiemy, źe są prześwińskie, a w Twym domu nie zamieszkam, jak Słowacki na Wawelu Myślał Pan jak by nie spojrzeć, takiej wiary nie miał nawet najukochańszy z uczniów moich Św. Tomasz na ziemię upada szkło, na ziemię upada katechizm bierzmy w swoje ręce... mniejsza o szczegóły z nieba spadł Batman, spod ziemi kawalkada radiowozów agencji ochrony ale sklep był juź zrobiony a Szpicbródka w Wiedniu doroźką jechał przez Sobieskiplatz bohaterzy z komiksu ujrzeli tylko powietrze zamiast krat i drzwi do sejfu a na chodniku leźało najnowsze wydanie katechizmu myślał Pan: w Moim domu mieszkań jest wiele; cóź mi szkodzi w jednym załoźyć trochę lepsze drzwi i okna księźyc zaszedł uśpiły się psy dzielni bohaterzy obrali nowy kierunke: urząd zatrudnienia Wzięli katechizm, ruszyli milczącym szeregiem |