| INVISIBLE MR. HYDE |
| Jarosław Klejnocki |
|
Właściwie juź nie mieszkam tu Odszedłem Odwróciłem się Czasem tylko spotykam siebie tamtego na ulicy Zazwyczaj wtedy biegnie: spóźniony umówiony Przyglądam się sobie z rozbawieniem Być niewidzialnym to spora uciecha Lubię wracać nocą Kiedy tamten ja zasypia siadam na progu łóźka Przyglądam się Wtedy jemu śni się anioł o przezroczystych skrzydłach Biedny Kiedy zamykam oczy on we śnie leci Lekki swobodny I tak to wygląda Ja jestem Nikt On juź blisko mnie Kiedy chwyta kartkę otwierają mi się rany na dłoniach To nie boli Jestem wyrozumiały i cierpliwy Zazdroszczę mu niewiedzy Podziwiam jego nadzieję |