| ANAMNEZA |
| Jarosław Klejnocki |
|
Oślepiony Po omacku zgaduję kształty rzeczy Jeszcze jedna mokra jesień To na co czekałem nie ziściło się Nie szkodzi Uparcie powtarzam mantrę izolacji Żyję w niszy W pustelni Przy zatrutej studni Ogłuszony W wielkiej ciszy wędruję pamięcią Na pewno nic się nie skończyło Muszą jeździć pociągi Pełzac gąsienice Ludzie wciąź mówią "kocham cię" Miasta szumią obojętne Trwam zastygły w poście Oniemiały Jak pusto Czemu taka cena Jej dłonie zapomniane (usta juź zamkniona) To koniec Brak potrzeby Brak uzasadnienia Boję się Bezruch jest jak robak Nic go nie powstrzyma (Wciąź rosną mi paznokcie) Ziemia Piasek Glina |