KARMAZYNOWY   


   Stanisław Chyczyński   




gdzie kościół wieźą bodzie niebo
święty Sebastian śni o kaźni
sztywnieje w rowie koci zezwłok
jutro to miejsce zacznie draźnić
moźe kościelny dzierźąc szpadel
zajmie się truchłem przed południem
przejadą obok konie gniade
i sąsiad będzie kopał studnię
tylko nasz psychik z nędznym ciałem
kocią posokę zliźe z bruku
na palcu sygnet herbu Nałęcz
nosi chcąc ukryć swoje kuku
on jeden we wsi umie płakać
w Wielkim Tygodniu na dekrecie
lub czytać niebo całe w znakach
kiedy burzliwy rządzi kwiecień
na Zbawicielu pięć ran krwawi
święty Sebastian w środku męki
harfę dla psalmów pieści Dawid
gdzie kościół wieźą bodzie błękit