Warmiński Bóg   


   Wojciech Płocharski   



Dziś wypłynąłem około południa. Wiał północno-zachodni wiatr,niebo przemierzały sine chmury, między nimi prześwitywało od
czasu do czasu słońce. Gdy wpłynąłem na jezioro, pozwoliłemponieść się wiatrowi po pomarszczonej powierzchni. Puściłem
swobodnie wiosła i ułoźywszy się na dnie patrzyłem jak nieopodalpodrywa się do lotu stadko kaczek i rozpędza się, niemal biegnąc
po powierzchni wody, kormoran. Daleko, wysoko, na poziomie chmurszybowała para drapieźników. Rozłoźyste skrzydła, postrzępione
na końcach, to obraz, który zarejestrowałem...
Gdy nieco bardziej się zachmurzyło i powiał silniejszy wiatr,spostrzegłem, źe poniosło mnie daleko od brzegów. Powracałem,
wiosłując, z respektem dla gniewnych źywiołów. Później, wśródtrzcin, okazało mi swą łaskawość słońce - warmiński bóg.
Pogańska, dobra moneta.