Dzień pierwszy
Metrowiec tym razem obserwował kurę. Nie strawione do końca
śniadanie buszowało mu w szczęce, łasiło się do źołądka,milczało. Kura, siedząca na kolanach człowieka, milczała
równieź. Metrowiec poruszył szczęką.
- Czy to pańska kura?
- Tak, tak - odparł szybko człowiek. Metro nadal jechało, kurawydawała się być przestraszona tym gnaniem pod ziemią, suwem,
pędem. Mrugnęła okiem.
- Nigdy nie widziałem tu kury - powiedział Metrowiec. Była toprawda. Jako stały bywalec metra, od samych jego początków,
widział tylko psa. Pies sam był jak metro. Huczał i piszczał.
- To zrozumiałe. Jestem tu pierwszy raz - stwierdził człowiekz kurą. Kura uśmiechnęła się.
Stacja Stokłosy - powiedziało metro. Metrowiec zadygotał z
rozkoszy. Jak kaźdego Metrowca, podniecał go ten metaliczny głos.
Kim pan jest? - spytał człowiek z kurą podejrzliwie.
Metrowiec Jan - przedstawił się Metrowiec, jak zwykle.
Ja jestem człowiek z kurą - powiedział człowiek z kurą.
A ja kura - powiedziała kura zagadkowo.
Stacja Imielin - powiedziało metro.
* * *
Metro było takie nowe. Jakźe pięknie usytuowane i metaliczne.Metrowiec często po prostu siedział na stacji i patrzył na
migające cyferki Czasu, na Czarną Linię. Zapisywał odjazdy iprzyjazdy, czekał. Machając ręka człowiekowi z kurą, patrzył na
odjeźdźające wagony, czy teź człony, tak - człony! Zapisałszybko nowe określenie w Metropamiętniku. Po chwili podszedł do
torów.
- Hop. - powiedział, nie skacząc, rzecz jasna. Tu wszyscy sączyści, nie tak jak na przykład - na dworcu. Twarze są tak
piękne i czyste, wiedzą, są plastikowe, gumowe, nowe inowoczesne. Metrowiec kochał je.
Dzień drugi
Dziadek obsługujący róźne guziki i przyciski na pulpicie
sterowniczym metra, najpierw przyznał się, źe to on mówimetalicznym głosem, a potem zaczął się zwierzać. Metrowcowi
zrobiło się go źal.
Zwierzenia dziadka metrowego
Nazywam się Ra - V M. Mógłbym ci wiele opowiedzieć. Na raziejadę metrem, do przodu, do przodu. Byłem juź wszędzie, robiłem
wszystko. Byłem nawet kurą. Kochałem i cierpiałem, liczyłem dni,miałem plany - by tym razem wszystko się udało, ćwiczyłem swój
mózg. Lecz niestety, ciągle dochodziły nowe plany i nowe zasadygry. I na tym się skończyło. Mógłbym ci wiele opowiedzieć.
Metrowiec milczał, metro jechało. W tunelu, daleko pobłyskiwało
małe światełko. Metrowiec znał dziadka. Kiedyś jego twarz byłana okładce światowego bestselleru - Trzy lata w lodówce. Co
znany pisarz zrobił z pieniędzmi? Metrowiec nie pytał. Gdyby sięzapytał, dziadek z pewnością powiedział by prawdę. Wszystkie
pieniądze zostały dawno wydane na ratowanie unikatowego gatunkukanałowego szczura. Szczur zźarł całą forsę i zdechł.
* * *
Kobieta siedząca na ławeczce w metrze, jadła kawałek bułki i
patrzyła na Metrowca. Jej czerwono - blade pończochy uśmiechałysię znudzonym uśmieszkiem. Kilka okruchów zawieruszyło się
między oczkami. Metrowiec podszedł i zaczął je wydłubywać.
Co pan robi? - spytała kobieta.
Tu wszystko musi być czyste, nie dopuszczę do nieporządku. -odpowiedział Metrowiec. Pod tym względem był bardzo skrupulatny.
Potrafię to zrozumieć - stwierdziła kobieta i wypięła się, by
Metrowiec mógł łatwiej wydłubać okruchy.
Dzień trzeci
Ja latam, latam! - krzyknął Metrowiec, podskakując i machającrękami w stronę
kolejnego przejeźdźającego wagonu\członu. Te drobne chwile
radości, zawsze potem nastrajały go smutkiem. Dziś jeździł juź imetrem, i windą, patrzył na źółtą i czarną linię, słuchał
odgłosów. Nadchodziła noc, policjanci wycierali chodnik z kurzu.
Na torach czuć było szumiącą elektryczność. Metrowiec czasemnasłuchiwał.
Dziadka metrowego specjalna brygada odczepiała od pulpitu
sterowniczego. Metrowiec pomachał mu ręką.
Mucha bzykająca po stacji została unieszkodliwiona przezbłękitne lasery.
Jestem Metrowcem. - ucieszył się Metrowiec. Powolnym krokiem
zaczął wchodzić na
schodki, wypatrując księźyca. Czy na księźycu takźe jest metro?Czy są tam Metrowcy?
Nie wiedział.
Wieczorem, zapisał w Metropamiętniku:
Moje źycie uległo diametralnej zmianie. Juź wiem o co we
wszystkim chodzi. Rozumiem i przebaczam wszystkim. Metro gna.Napisałem wiersz:
Metro gna,
Gnam i ja,
Hej, ho, hej, cha
To nie źaden źart.
Nie wszystko się rymuje, ale to bardzo waźne. Moźe się i rymuje.
Nie wiem. Jeszcze wszyscy zobaczą.