Spełniacz Pragnień   


   3M Podleś   




Emryka Huf otworzyła zalepione jeszcze snem oczy, patrząc się na
leźące tuź obok niej, owłosione ciało. Przez białe, sztywneźaluzje sypialni wciskało się słońce, a maszyna budząca
piszczała i śpiewała. Emryka poruszyła nosem, wyłączającdenerwujące piski. Męźczyzna zacharkotał i pierdnął.
- Jak mogłam przespać się z czymś takim - mruknęła Emryka,
patrząc się na wystające z karku męźczyzny druty. Kark był takźeowłosiony i pulsował. Pewnego dnia wybuchnie, pomyślała. Moźe
nawet w trakcie stosunku.
- Zrób śniadanie - powiedział męźczyzna. Zaczął się odwracać,więc nie czekając dłuźej, wyrwała mu druty i wyłączyła obwód.
Męźczyzna zadrgał i znieruchomiał. Przez chwilę patrzyła naniego, potem odwróciła wzrok i chwyciła słuchawkę wideofonu.
Marszcząc brwi, nacisnęła guziki 678 - 78. Zabrzęczało.
- Tak? - spytała twarz Chińczyka o aksamitnych rzęsach. Emrykapostukała palcem w obraz wideofonu.
- Co mi przysłaliście? - spytała. Chińczyk nie uśmiechał się,
tylko zamlaskał.
- Zamówiłam wibrator - dodała Huf. - Dostałam owłosionegowibratora z dodatkami androicznymi. W dodatku, zaczął się
rządzić. Chciał...
- Mamy skan pani mózgu - przerwał Chińczyk. - Firma jestzarejestrowana jako " Spełniacz Pragnień ". Pani pragnieniem
było...
- Moim pragnieniem był wibrator grający marsza o czarnym kolorze.
- Pani sie myli. Skaner wysondował pani podświaegość. Chciałapani owłosionego szowinistę z małym, ale grubym członkiem, miał
teź stękać w trakcie stosunku seksualnego. Miał mieć ponadczterdzieści lat, a w trakcie wytrysku zakwiczeć jak świnia.
- Żadne mechaniczne gówno nie będzie mną rządzić - zasyczała
Huf. Chińczyk udał zmartwienie.
- Chciała pani, źeby przejął inicjatywę. Firma juź w trakciepani telefonu, bada podświaegość. To, co pani zamówiła, nie ma
znaczenia. Dostaje pani to, czego pani naprawdę pragnie. Proszęprzeczytać naszą bruszurę. Jeśli pani sobie źyczy, przesondujemy
panią znowu, zawsze istnieje moźliwość pomyłki. Żadnych kosztów.
Emryka fuknęła. Chińczyk uśmiechnął się lubieźnie.
***
Wszystko było gotowe. Suknia, kupiona w sklepach Deblugu 2, zdala od dzielnic slumsów, więcej pokazywała, niź zakrywała.
Paliły się świece, chłodne wino spoczywało w butelce. Genokwiatywąchały otoczenie i badały liskami szklany wazon. Emryka po raz
dwudziesty przejrzała się w lustrze. W tym samym momencierozległ się dzwonek.
Nie była przez chwilę pewna, czy chce otworzyć drzwi. "Spełniacz
Pragnień " na wszelki wypadek przeskanował dwukrotnie jejpodświaegość, ale ciągle miała powaźne wątpliwości. Mimo
wszystko, co jest w głowie? Głowa, głowa.
Przełknęła ślinę i otworzyła drzwi. W tej samej sekundzie z jejpłuc wyszło całe powietrze.
To, co stało na wycieraczce, z pewnością nie mogło być tym, czym
było. Wysokie i grube, drźało i usiłowało coś powiedzieć,wypuszczając powietrze małym otworem. Emryka jęknęła.
- Cześć. - powiedział penis.