Wiersze z rymami i bez         



     Ziggy Stardust         



     

O WSZYSTKICH RZECZACH, KTÓRE ROBIMY


Okrutni bracia bliźniacy od lat plan knuli
Wraży i okropny
W sekrecie tworzony
Kto fragment choć poznał ginął trafiony
Kulą bądź strzałą z łuku - cichą niespodzianką
Plotki krążące po miastach i wioskach
Włos ludziom jeżyły
Krowy zaś - biedne niebożęta
Mleka nie dawały
Inna zaś gadzina
Na ten przykład kury nie dawały jajek
Taki plan był straszny

Knowania bliźniaków trwały już lat parę
Zamknięciu w piwnicy wino popijając
Nie dbali zupełnie o bieg spraw na świecie
Plan był dla nich bowiem jak to biedne dziecię
Trzymane na ręku przez pewną Żydówkę
W końcu nadszedł moment obwieszczenia światu
Narodzin planu który był nad plany
Podnieśli więc klapę wyskoczyli z mroku
Czoła podniesione, zaciśnięte grabie - oto nowe pany
Nagle świsło - gwizło i szlag trafił braci
Bo plan ich wykończył - taki był, skubany!



***


Towarzystwo siedziało mocno już podpite
Na kolanach panów dziewczyny ciągnące
Tytoń albo piwo
Słownictwo leciało dosyć nieciekawe
"Chuj, kurwa, dupa, jebać" - czyli to co zawsze
Słyszy się na balu
Kilka butelek rozbitych o ścianę
Zza ktorej sąsiad prosił by być ciszej
"Niech sie chuj uczy, kurwa, tolerancji"
Rzekł Stefan chwytając za szyjkę

I nie patrzył przy tym, że za szkło rozbite
Mógł w punkcie skupu odebrać gotówkę

Wino jednak wkrótce się skończyło
Aby szkła nie nosić potłuczono resztę
Napluto na dywan
Każdy młodzian przygruchał panienkę
A jeśli był w stanie to sobie poruchał

Rankiem budzik obwieścił pobudkę
Wszyscy stwierdzili - "Była git impreza"
Tylko sąsiad zza ściany noc całą obgryzał paznokcie
W mieszkaniu jak w norze skrył się szczur jebany

***


Jezus powraca. Jest już w Ciechocinku
- podali w dzienniku
Stachu dolary i złoto w ogródku zakopał
opodal jabłonki
czasy będą ciężkie
ani chybi wojna
czyli armagedon
Zocha chleb kupiła a także salceson
by powitać Pana
Jurek kupił wódkę oraz skrzynkę piwa
- Ty głupi - śmieli się sąsiedzi - On narobi wina
panika ogarnęła niejedną rodzinę
szybko przebaczano sobie dawne grzeszki
gdy znów telewizja dała komunikat
redaktorka w lokach przeprosiła pięknie
rzekła sprostowanie
to nie Jezus idzie, tylko chłop na bani
a gdy w drzewo trzaśnie pijanym czerepem
wówczas głośno krzyczy
- Jezu, jezu, jezu!



O ZGUBNYM WPŁYWIE UŻYWEK NA ORGANIZM LUDZKI


Zamknięta w pokoju całowała ściany
Okienne szyby były jak z ołowiu
W kompletnej ciszy tańczyła do rytmu
Który serce biło
Puste fiolki lekarstw rozrzucone wokół
Krew z podciętych żył barwiąca podłogę
I ubranie w strzępach porzucone w kącie

Dwa pokoje dalej cykały zegary
Monitory blask trupi rzucały na ściany
Cztery pary oczu utkwione w obrazie
Kobiety oddającej duszę pod sąd boży

Był to eksperyment (nawet nieciekawy)
Co też zrobi człowiek pozbawiony kawy