Recenzja     



Karlheinz Deschner ,,Krzyż Pański z Kościołem''

Dzieki wydawnictwu UREAUS od jakiegoś czasu w księgarniach pojawiają sie bardzo interesujące pozycje. Ich autorami są antyklerykałowie i zbuntowani teolodzy.Chciałbym zwrócić waszą uwagę na jednego z nich.
Dr Karl Heinrich Leopold Deschner urodził sie w maju 1924 r. w Bambergu w rodzinie katolickiej. Od 1942 r. do końca wojny służył w wojsku. Po wojnie podjął studia m.in.: leśnictwo, prawo, teologię, filozofię i literatoznawstwo. Jest autorem różnego rodzaju gatunków literackich ale najbardziej znany jest jako twórca dzieł krytykujących Kościół. Jest on uznawany za ,,najwybitniejszego krytyka Kościoła ostatnich stu lat''. Nic dziwnego, że swoją działalnością przysporzył sobie wielu zwolenników ale i zajadłych przeciwników. W 1971 r. stanął przed sądem w Norynberdze oskarżony o znieważenie Kościoła. Został uniewinniony. Oto kilka wypowiedzi na jego temat:

''Od czasu, gdy padły wszystkie argumenty za prawdą chrześcijaństwa, wskazuje się dziś na jego nieodzowność dla godnej człowieka moralności. Kto czyta Karlheinza Deschnera, musie dojść do odwrotnego wniosku: Gdyby chrześcijaństwo było prawdą, to ze względu na godność człowieka należałoby przed nim chronić ludzi.''
prof. dr Norbert Hoerster, Uniwersytet w Moguncji

''Niewątpliwie najwybitniejszy krytyk zachodniego chrześcijaństwa i kościoła rzymskokatolickiego jakiego wydał wiek XX''
prof. dr Milan Petrović, Uniwersytet w Ni

Książka ''Krzyż pański z Kościołem - seksualizm w historii chrześcijaństwa'' opowiada o podejściu Kościoła Katolickiego (KK) do ludzkiego seksualizmu na przestrzeni wieków. Dowiadujemy się jak znacząca zmianą dla ludzkości było objęcie przez chrześcijan władzy w Europie. Autor nie gloryfikuje czasów przedchrześcijańskich. Pokazuje tylko, iż nie znały one absurdalnej negacji faktu przenikania się seksualizmu i bytu. Rolnicy ,,rozsiewający'' swoje nasienie na polach, wizerunki fallusów na tarczach wojowników, amuletach czy rzeźbach stojących przy polnych drogach tak, jak dziś figury Matki Boskiej. Wszyscy znamy wizerunki brzemiennych kobiet z nienaturalnie powiększonymi biodrami i piersiami. Symbol płodności, życia i Ziemi. Pornografia? Nie znano tego słowa. Autor wskazuje na bezpośrednie powiązanie: stosunku władzy i społeczeństwa do seksualizmu z pozycją kobiety. Z roli bogini matki spadla do:
''Gdyby ludzie mogli dostrzec to, co kryje się pod skórą... oglądanie kobiety powodowałoby tylko wymioty... Skoro sami nawet koniuszkami palców nie chcemy dotykać sluzu i łajna, dlaczego tak gorliwie pożądamy objęcia naczynia z nieczystościami'' święty Odo ( 878-942)
''Kobieta ma się do mężczyzny tak jak rzecz niedoskonała i ułomna do doskonałej''
Tomasz z Akwinu
Takich przykladów można jeszcze podać wiele. I nie są to wypadki odosobnione. Elita kościoła wypowiadała się i wypowiada nadal ( w złagodzonej formie ) w ten sposób o kobiecie. Wielbiony przez niektórych ekologów św. Franciszek z Asyżu mówil, że kto obcuje z kobietami narażony jest na ,,skalanie swego ducha, tak samo jak ten, kto idzie przez ogień, naraża się na poparzenie stóp''. Cała nauka KK byla i jest wroga kobietom. Jakże fałszywie i obłudnie brzmia słowa teologa katolickiego Hringa ,, W żadnej religii czy światopoglądzie kobieta nie cieszy się takim poważaniem i taką czcią, jak w chrześcijaństwie'' W rzeczywistości jest zupelnie odwrotnie. Jak to, zapyta ktoś? Przecież kult Matki Boskiej jest wyrazem szacunku dla kobiety. Ale cóż to za kobieta? Pozbawiona całkowicie seksualności jest jej karykaturą. Nawet dziecko urodziła jako dziewica, niepokalana. Odwieczny wzór dla zwykłej kobiety - zhanbionej erotyzmem, pokalanej.
Czy tylko dla kobiety? Otóż mnisi pozbawieni życia erotycznego często obierali sobie za oblubienicę ( kochankę ) właśnie swój ideał Matkę Boską. I odpowiednio, zakonnice wielbiły jako kochanka lub dziecko Jezusa Chrystusa. W zakonach powstawaly miłosne, erotyczne wiersze do oblubienców. Kobiety tam mieszkające onanizowały się krucyfiksami. Nie wszyscy ograniczali sie do samozaspokojenia. Były okresy, gdy słowo mnich oznaczało rozpustnik i gwałciciel. KK chcąc temu zapobiec zabronił budowy zakonów męskich i żeńskich obok siebie - za często się odwiedzali. Efekt tych spotkań, nienarodzone i narodzone dzieci, mordowano. Zabraniano wstępu kobietom i zwierzętom płci żeńskiej ( często byly gwałcone ) wstępu do klasztorow męskich. Czy chociaż głowy KK były nieskalane? Skąd ! Soborom, wyprawom krzyżowym towarzyszyły pielgrzymki prostytutek. Przy Watykanie budowano burdele, skad oprócz rozkoszy fizycznej dostojnicy KK pobierali podatki. I tak przez wieki Kościół tkwił w obłudzie. Cicha akceptacja kochanek i wrogo
ść wobec seksualizmu. A może o to chodzi. Autor twierdzi, iż to nie miłość jest sensem chrześcijaństwa tylko strach przed karą. Kościół potrzebuje grzeszników.
Deschner nie zna litości dla głupców KK i nie waha sie ośmieszyć go. Jedną ze śmieszniejszych świętości KK jest kult napletka Jezusa Chrystusa, którego posiadaniem jako relikwi szczyciło się w 1907 r. trzynaście miejsc i oczywiście wszystkie mają autentyk. Do napletka Jezusa pielgrzymował nawet papież. Żyjąca na przełomie XVII i XVIII wieku pewna zakonnica z Wiednia Agnes Blannbekin miała objawienie. Ojciec Pez, benedyktyn tak opisuje jej przeżycia: ,,Zawsze na święto obrzezania serdecznie i z głębi serca opłakiwała utratę krwi, na która zgodził się Chrystus już tak wcześnie i u progu dzieciństwa'' i zgubiona skórkę z penisa Pana. I pewnego razu podczas takiego święta tuż przed komunią, gdy zastanawiała się gdzie się ów napletek podział, poczuła na języku kawałek skórki, pełen ogromnej słodyczy. Połknęła go. Napletek jednak pojawił się znowu. Jeszcze raz go połknęła. I tak zabawa trwała podobno ze 100 razy.
Częste w KK postawy masochistyczne zaowocowały licznymi świętymi. Św. Angela z Folingo (1248-1309) piła wodę po myciu trendowatych ,,nigdy nie piłam z taką rozkosza''. Pewnego razu ,,Kawałek strupiastej skóry trędowatego utknął mi w gardle. Zamiast go wypluć, zadałam sobie wiele wysilku, żeby go przełknąć i udało mi się. Miałam wrazenie, że przyjełam komunię. Nigdy nie potrafie wyrazić rozkoszy, jaka mnie ogarnęła.''
Francuska salezjanka Marguerite Marie Alacoque (1647-1690), która jadła splesniały chleb , zgniłe owoce i piła wodę po myciu, w swej autobiografi opisała uczucie szczęścia, jakiego doznała, gdy wypełniła swe usta fekaliami człowieka, który cierpiał na biegunkę.
W dzisiejszych czasach KK jakby złagodził swój stosunek do seksualizmu. Pojawiaja się postępowi teolodzy, którzy chcą zniesienia celibatu, udzielają ślubu gejom, a nawet wypowiadaja sie pozytywnie o życiu erotycznym. Czy to jednak prawda? Deschner uważa, że to tylko maska i owa wrogość nadal ( choć bardziej stonowana ) przebija z nauk Kościoła . ( Niedawno prymas Glemp wypowiadał sie na temat zwierzęcego i marksistowskiego erotyzmu ). KK nadal tkwi nogami w moralności z czasów Augustyna. Czy to sie może zmienić? Nie sadzę. Zgodzę sie z konsekwentnymi, konserwatywnymi katolikami, którzy krytykują postępowa teologię. Jeżeli Kościół zmieni swój stosunek do pewnych zasadniczych kwestii to przestanie być Kościołem Katolickim. Jeżeli o mnie chodzi, to widze lepsza przyszłość Świata nie w reformie KK ale w jego upadku.
Książkę ,,Krzyż Pański z Kościołem'' czyta się nieźle. Na przemian zgrzytając zębami ze wściekłości, płacząc z rozpaczy nad ludzkim okrucieństwem i śmiejąc się z ich głupoty. Bogato opatrzona w przypisy podaje dokładnie źródła wiadomości autora i cytatów. Na koniec dobra wiadomośc dla przyszłych deschnerologów. W księgarniach są jeszcze dostępne 3 pozycje autora: ,,Opus Diaboli'', zapowiadający sie rewelacyjnie ,,I kur znowu zapiał'' oraz krytyczna historia Stanów Zjednoczonych.

AREK