Jan Riesenkampf



Jest to digitalizacja mojego tomiku poezji, wydawanego dwukrotnie: po raz pierwszy pod tytułem KOSZULA, po raz drugi jako wydanie rozszerzone.
Część tekstów była nagradzana w konkursach i drukowana osobno. Rozpiętość czasowa sięga 10 lat - od połowy lat osiemdziesiątych do połowy lat dziewięćdziesiątych. Wersje papierowe są osiągalne w paru krakowskich księgarniach, jak MIRA przy Krupniczej i Księgarnia Akademicka. Pełne wydanie zawiera o jedną trzecią więcej wierszy oraz szatę graficzną. Mój dostęp do sieci już prawdopodobnie się skończył i dlatego proponuję pochopnie tomiku nie kasować, jak wielkim knotem by się nie wydawał.

AUTOR NA TEMAT COPYRIGHTU:
ROBIENIE KOPII TYLKO NA WłASNY URZYTEK !!!




z właściwą sobie perfidią
chciałem zabawić się- cudzym kosztem
Jak na demona przystało.

niestety pod ręką nie było żadnego bytu
( z przyczyn obiektywnych: ja jestem jedynym bytem)

Na szczęście nawinął mi się niebyt(cakiem niezły!)
Zabrałem się do niego z właściwą sobie perfekcją

Teraz idiocie wydaje się, że jest
Myśli wątpi i wierzy w to samo jednocześnie
siedzi przy kominku i - najśmieszniejsze ze wszystkiego-
że nazywa się Descartes!


EPILOG


W uszach dogorywał dżwięk poloneza
Chwytał za gardło rozgwieżdżony mróz.
Gdy brakło patronów naprzód wiara iść przytomnie
tylko wara po mnie płakać.
Sam wolny czyniłem i innych wolnymi
Teraz Bóg i Bonaparte.

Białą Zosia z uśmiechem szła przez Berezynę
jeszcze krok ani kroku skamieniały nurt
I białej Zosi ołowiany pocałunek.

Horyzont wyciął hycla.Gdy się ustatkował
Co było?Sam zobaczysz,kiedy też tam pójdziesz.

W dzień szyłam,teraz pruję czarną suknię - modna
Gwiazda Polarna złoci strzechy Soplicowa.

--=( + )= --


Zgasł magnetowid lodówczasta noc

King-kongu, załatw ich
Janosiku to samo
Bruce weż im nakop
Kaligulo zrób im... no wiesz

Szariku skichaj ich wyliż im mordy

słyszycie


1984

--=( + )= --


Świętego Franciszka pokłon ptakom



Bracia moi, ptacy

nieszczęśliwi tacy



zakuci w łańcuchy pokarmowe

Nie zaznacie czyśćca nieba piekła

o śmierć walcząc w nieprzerwanym trudzie



dla pamięci na Chrystusa czyny

Brnąc ku śmierci godność biomaszyny

Macie jeszcze, nie jak ci tzw. ludzie

--=( + )= --


Pan Dubito podnosi się znad wiecznych abażurów
Kiedy podeschną, to je polakieruje, jak wróci
Jak wróci
Następnie otwiera drzwi, przez które wychodzi
w błyskawicznie szarzejący krajobraz pomiędzy bitwami.
Nie wygląda on jakoś na Eurazję
A już z pewnością nie jest to Ameropa
Gdzież wobec tego rzecz usiłuje się dziać?
Po prostu Tutaj
Czyli nigdzie

1988

--=( + )= --


my tu czekamy we dwóch ażebycię łożeszty dwa
biedne czubki czekają
nie przychodzi

W końcu czymś mu płacimy za terapię w terenie
Jak on wygląda ach ta amnezja
co go napadło terapia w parku pod łysym drzewem

Jak pan zaraz nie przyjdzie to się powiesimyyyy!

A potem pana zaskarżymy doktorze Carlu Gustawie Godot{.Î}

--=( + )= --


zamek się walił w blasku dynamitu
niczym Bastylia a baron Wokulski
już był u Geista wraz ze swym geniuszem

wszyscy czekali też na jego lampy
co niosą światło poprzez wiorst tysiące
by kolektywnie podłożyć my świnię

zaś baron resztki swego tchnął geniuszu
w okręty lżejsze niżeli sam przestwór
aż popłynęły ładowne uranem
tam., gdzie zamiast chór mówi się chor

a palant Prus o tym wszystkim nie napisał!

--=( + )= --


Mitteleuropa: Trauma oder Traum?

To całkiem jak z Ezopa
Kolega Klasyk


Mitteleuropa sen to, czyli zmora?
Lepiej się snem przebudzić, niż zmorą powrócić.
snami się żyje, przeżywa, dożywa
a zmora to my wiemy my umiemy
Jak Ameropejczyk Ameropejczykowi

Bo Europa kocha się w gównowadze
a gwarantem jej jest skóra
gwarantem jej jest skóra Europalantów, o których skórę
zawsze dogada się wielki sąsiad
ze swoim lustrzanym odbiciem.

I zawsze będzie pokój
na Jałty Monachiów

dokoła Europaland
a w środku Europalant

--=( + )= --


0 użycie imieslowu przymiotnikowego uprzedniego w
języku polskim
.............................

Kronikarz opowiada (kto by dzisiaj wierzył kronikarzom)
że kiedy Fortynbras, Polskę na zbity łeb zawojowawszy,
węglem a żytem obładowany powrócił nielicznych jeszcze
żywych krótko za mordę ująć
Kolega Klasyk,wronie spod ogona wypadłszy
lizawkę wspomnianemu uskutecznił, aplikując mu
Tren-Albo-Sen.
Wówczas też biedny Joryk wkurwił się do tego stopnia
eże z grobu powstawszy, a palanta za kaftan chwyciwszy
w ta słowa klienta uświadamiał.
Źe kiedyś w podobnej przestrzeni Arcykapłan, faraona
wygryzłszy, rządził bez drgnienia i bez pomyłki
to jeszcze nic, to jeszcze nic a nic.
I można w sobie mieć nie wiadomo co,nawet jeśli ty
cokolwiek w sobie masz
i nic ci nie pomoże, poza tym,co miał 0n: ten jeden błysk w
oku
który nie wystarczył jemu sam na wszystko
lecz bez którego wszystko jest po prostu na nic
[tu mam na myśli twój przypadek].
I nie pomogą lata o jeszcze bardziej na północ
ani tam,gdzie mózg zostawia się w szatni jagiellonki
i pijany szatniarz po niej kredą rysuje co mu przyjdzie w
szyję
a nawet w innych, jeszcze lepszych
przechowalniach bohaterów 0.m.c.

A Polaków zostaw w spokoju
z ich samoobsługową martyrologią i martyrologiczną
samoobsługą
w końcu truskawki same się nie zbiorą
ani wucet nie odetka
Mamy teraz takie czasy, że jelenie
są naprawdę tylko w terenie
i warto wziąć je pod ochronę.


a od pouczania jesteśmy my, błażni sensu stricto, a nie
sensu largo
a nad twoją czaszką na pewno nikt się nie zaduma już wiesz

dlaczego
i nie poradzisz na to nic w tym najzasrańszym ze
światów
A imiesłów to naprawdę piękna rzecz
i naucz się przynajmniej tej jednej rzeczy z całej tej
tyrady kto by dzisiaj wierzył kronikarzom

--=( + )= --


ochrona Sokratesa
wiem, że nic nie wiem, ale i tego nie jestem
pewien
(buty skrzypiały, wiadomo komu)

był naprawdę kłopot jak spacyfikować
całe to tałatajstwo, zwące się inteligencją
nawet taki pedał, jak Platon miał na nich swój pomysł
dobrze Ściągnięty, choć nierealny

i drugi, własny: Ściągnęło się takiego
łaził po rynku w te i wewte, deprogramował, ile mógł

aż zwalili się ze skargami-i-wnioskami
mnie zdeprogramował Pana o szumnobrzmiącej fletni
mnie Pana Krsznę, co transcendentalnie rżnął jedną pasterkę
po drugiej
i została tylko kryska na Matyska

więc podstawiło się kogo trzeba F/X

Jeszcze wiele krwi napsuł
w zaprzyjażnionej służbie

--=( + )= --


gdzie się podział Bratgniew i Jego-Siostra-Pogarda
dla komorników lustratorów uopeków oni wygrali
Pan Cognitio nie umie być Panem 0di, właściwie
on naprawdę w ogóle zbyt wiele nie umie, nawet być

Skończył się czas odwyku nastała długa posucha
Cognitio nie wspomina szliśmy we czterech ulicą
po drugiej stronie zwykła ósemka zomolców Wiktoria
poprawiwszy okulary mówi ciekawe,no ciekawe
co oni teraz myślą
wywalczylim spokojnie mogę iść się wieszać
i nie czas chodzić na spacer wieczorem zamiast z dziennikiem

skąd potem będziesz wiedział co ci jeszcze wlepili . .

Pan Cognitio drapie się po sempiterna maiestatica
i myśli co to jednak znaczy samoobsługa

--=( + )= --


i gdy już nic mi nie zostało
nawet w kieszeni jedna lira
i dość gapienia się w TFU Polska gola z nogi go
Powlokłem się na pocztę jeszcze była jedna taka
gdzie mnie nie znali.
panie jak zwykle herbatka
faceci oglądali sport we TFU
( jeden z naszych narodowych sportów)
i darli się jak stamtąd do Koluszek
górą nasi z nogi go
a ja szukałem książką po książce
Włochy Italia dziura Rovigo
i ona ONA Analisa Lavezzi, pulisecca
9 Via Mazzoni
telefonu i tak nie mam w domu
ach co za spotkanie co za spotkanie

jakby ktoś całą mą lechistańską kondycję
ktoś wziął i wyczyścił na sucho

tak się cieszę moja ukochana
że mnie do końca życia nie zobaczysz
i chroń Cię Bóg od nieszczęścia i poetów
i wychodziłem powtarzając sam dla siebie
Analisa moja Analisa
nie moja, ale Analisa
a poczciarz gromko głos dawał do poczciarza
z nogi go z nogi go

--=( + )= --


list do
A.Ginsberga

cześć palancie to nie ma wina, że
kiedy wreszcie wydali cię, ja już od roku nie czytywałem książek
i pewnie dobrze nic tak nie dzieli mężczyzn
jak poezja - nie forsa, nie stołki, nie dupy

nie więc wiem kim byłeś i czy już dziś gryziesz ziemię
widziałem cię raz w życiu miałeś zamknięte oczy
tudzież inne otwory by sprawy nie przedłużać
widziałem pierwszy raz jak poeta siedzi w medytacji
nic nie mówi nic nie gada tylko siedzi

dziś ja też nie jestem młody moją sempiternę
pokrywają precliny oświeceńsze z dnia na dzień
ani okwiecony, ani oświecony
czy ja kwiaciarz albo elektrownia?

ale byłeś kimś twoja postać
prześwitywała spoza zwałów nie powiem czego
papier jest papierem palant jest palantem
ale dobrze jest być a równie dobrze być zjawiskiem
to jest twoje tego nikt ci nie upaństwowi

nie przejmuj się wiem do ciebie puszą listy tacy różni
nomina sunt odiosa; a czy ja nie jestem różny?

--=( + )= --


dialog filozoficzny

Batmanie, czemu nastajesz na moje życie?

Dżokerze, a ty dlaczego nastajesz na życie reszty świata?

Batmanie, czy ty wiesz, co to jest sztuka czy słyszałeś
o duszy artysty i czym się w niej kołacze

Dżokerze, pamiętasz z lektur szkolnych, że mnie narysowano tylko
po to, byś ty zginął, i nic ci nie pomoże, nawet
Jack Nicholson, który cię gra.
więc giń z klasą, niczym inna ofiara ludzi i ludzkiej hybris
której coup de grâce zadał Tezeusz, jeżeli chodziłeś
do dobrego koledżu, jak ja, gdyż, jak pewnie wiesz, moi rodzice
zginęli byli, lecz konto w banku, owszem, nie

Batmanie, wszak wiadomo ci, iż to nie ja uczyniłem siebie mną,
a życie
to nie jest gruba kreska, jak w komiksie

Dżokerze, to jest tylko rokendroll
a zresztą i tak wiem, że łatwo mi nie sprzedasz własnej skóry
fraszki to wszystko, cokolwiek czyniemy, a wreszcie
ty przynajmniej możesz rzec o sobie: non omnis moriar

--=( + )= --


strzały nie ma już na cęciwie
a jeszcze tarcza smaku jej nie zaznała

może być wszystko będzie
to co będzie
i mogło być wszystko i jest to co jest
ty jednakże nie zostawiaj ust zamkniętych
po raz bieżący wychodząc na miasto
ze szczoteczka do zębów nie wiedz, czy powrócisz, choć powrócisz
a jeśli nie, to czy nie było o co
a jeśli było, czy tak postępują ludzie rozsądni
bo będzie co będzie, a wszystko być może
a będzie to, co będzie
bo dzień zapadnie i noc wzejdzie a rzecz twoja
Czy jeszcze tego ranka lustro będzie chciało ci w twarz spojrzeć a strzały

już nie ma na cięciwie

--=( + )= --


no cóż warto powiedzieć na koniec
czy poezja ma sens ja nie lubię tego słowa
zarowno poezja jak sens

by rzecz jednak zakończyć, jeszcze istnieje świat
i jeszcze chodzą po nim ludzie czasem próbując trzymać się razem
pieniądze politykę i sztukę w tym rownież poezję
tworzył najpewniej diabeł aby ich skłócić do reszty
z czego wiele nie musi wynikać ja z kolei
też więc nie jestem bez winy jak by nie było
za jakiś grzech męczę się na tym świecie

--=( + )= --


Dezyderata co to może znaczyć
pożądanie pragnienie nieba na nocnym stoliku
albo bez bajer zwykłe pożądanie zwykłe chciejstwo

czy jeszcze książki czytają dzieciaki
szukający brzytwy dla tonących

czy nie wyginęli się nie pochowali
do biofermów
harekriszna
i takich, co żyją z pisania recenzji

dla tych czytelników, którzy przetrwali do tego miejsca
jeżeli tacy są /a mam nadzieję, że nie/
autor napisze, jak trzeba żyć
[po prostu dlatego tylko, że zapłacili]

nie wierz w cuda, nie tylko takie, jak ludzkie człowieczeństwo
cuda bywają, i to jakie
Bóg i tak jest i wierzy w Siebie jeżeli chcesz
możesz i ty też
ciszy w życiu nie braknie przed burzą na cmentarzu
w co drugim psychopacie
więc zdążysz i nie śpiesz czasem się do niej
Ona cię znajdzie
każdy człowiek bywa książką niekoniecznie
otwartą i niekoniecznie nowelką ů la Prus
dobrze stykać się z sobą gładziutko okładką
najlepiej nie zastanawiając się specjalnie, co z tego wszystkiego
wynika
nie musisz pamiętać o tym, ile
równowagi jest w chaosie
chaos jest doskonałą równowagą, to
do ciebie przyjdzie, kiedy przestaniesz gonić za harmonią,
bezruchem, niedrgnięciem ręki więcej, niż tylko na spuście

a narożników w tym świecie nie brakuje
pisze na nich szmal wartości spokój
kto do nich da się zagonić wkrótce będzie leżał

i najważniejsza rada
jak rzeżączki strzeż się rad
i głodnych książeczek, w których pisze
jak dorośli ludzie mają żyć

--=( + )= --


Dezyderata co to może znaczyć
pożądanie pragnienie nieba na nocnym stoliku
albo bez bajer zwykłe pożądanie zwykłe chciejstwo

czy jeszcze książki czytają dzieciaki
szukający brzytwy dla tonących

czy nie wyginęli się nie pochowali
do biofermów
harekriszna
i takich, co żyją z pisania recenzji

dla tych czytelników, którzy przetrwali do tego miejsca
jeżeli tacy są /a mam nadzieję, że nie/
autor napisze, jak trzeba żyć
[po prostu dlatego tylko, że zapłacili]

nie wierz w cuda, nie tylko takie, jak ludzkie człowieczeństwo
cuda bywają, i to jakie
Bóg i tak jest i wierzy w Siebie jeżeli chcesz
możesz i ty też
ciszy w życiu nie braknie przed burzą na cmentarzu
w co drugim psychopacie
więc zdążysz i nie śpiesz czasem się do niej
Ona cię znajdzie
każdy człowiek bywa książką niekoniecznie
otwartą i niekoniecznie nowelką Ó la Prus
dobrze stykać się z sobą gładziutko okładką
najlepiej nie zastanawiając się specjalnie, co z tego wszystkiego wynika
nie musisz pamiętać o tym, ile
równowagi jest w chaosie
chaos jest doskonałą równowagą, to
do ciebie przyjdzie, kiedy przestaniesz gonić za harmonią,
bezruchem, niedrgnięciem ręki więcej, niż tylko na spuście

a narożników w tym świecie nie brakuje
pisze na nich szmal spokój

i najważniejsza rada
jak rzeżączki strzeż się rad
i głodnych książeczek, w których pisze
jak dorośli ludzie mają żyć


Jan Riesenkampf wiersze różne

--=( + )= --


pani redaktor

Co to za poezja ani krzty drapieżnego erotyzmu
nie ma dla pana miejsca na Pornosie bis
pan i Szaronka?

niech mnie pan nie męczy właśnie
wróciłam z pogrzebu Boga i teraz
piszę sparawozdanie do najbliższego numeru gdyby
pan tyż tam był może
też by się załapał


pani redaktor czy ja jestem
taki czuły jak cholera

pani redaktor czy ja jestem
ojczyzbnozbożny jak ekstrema

Nie kreska długopisem po papierze
pana nie ma

--=( + )= --


wy

nie placz ewka że bóg nie żyje trzeba było
wierzyć weń tak, by chciało mu się wierzyć w ciebie
mizantropistkę, co wraca z wakacji
zwanych potocznie życiem.

nie płacz ewka tak ewka wszystko już zawiodło
to znaczy wszystko, za co wyście się chwytali
wielce szacowni partacze życia i cyfratury

gryźliście palce i sami godzili z własnym bólem w palcach
to się nazytwa mądrość

a byli tacy, co nawet chcieli uczyć chodzić
zwaqli się poetami i tak ich to bodłpo
że rwali ze łbów włosy jak by nimi nie być

i umieli nie umieć co by chcieli umieć
urocze pokolonko ale fak, że umieli jedną rzecz,
mianowicie nas stracić lerpszy rydz, niż nic

--=( + )= --


dobranoc Fortynbrasie etykieta nakazuje
odpowiedzieć uprzejmie dobrze urodzonym

dobranoc Fortynbrasie ty tego jeszcze nie wiesz
jak wygląda świat z pozycji horyzontalnej

dobranoc Fortynbrasie tak ludzie tylko czekają
na kogoś, kto króciuśko weźmie ich za mordę
i da pożyć, iżby ciułali i płacili nań podatki

dobranoc Fortynbrasie i nie pytaj mnie, czy
twój Brutus też już się narodził, chociaż całkiem nieźle
wiedzą takie rzeczy ci którzy umierają

dobranoc Fortynbrasie a gdy już puchar zwycięstwa rozgości się w twych
trzewiach
pamiętaj że Hamletów też niedobrze bywa niedoceniać

--=( + )= --


Ja nie wiem co wyszeptać ja zawsze myślałem
że on jest bardziej mną niż sam Ja
Ja nie wiem co pomyśleć ja czasami dużo myślę
a on on teraz jest tutaj - taki inny
i taki nieznany, i czasem błądzi - inaczej niż ja
i co mógłbym powiedzieć co mógłbym pomyśleć
i co mógłbym z niego pojąć i co o nim wiedzieć


to nie jest składny tekst lecz czasem
zdarza się, że człowiek nie wie kto jest kto
kto jest słowik, a kto cesarzowa Tamara

w końcu nikt nie jest świętym, a chciałby co któryś
więc dlaczego nikt nigdy nie miałby być ćwiętym
choćby Świętym Walentym, który stracił głowę

--=( + )= --


Słowik milczy znad oparów jaśminu bzu a SłOŃCE
przedziera się poprzez tyraliery trzcin a chmury
pochylają się popod gałęzie wiśni a księżyc
jeszcze nie przybył.

Synogarlica chrzani na wierzbie za wrzosowiskiem
że, panowie poeci, ani ryżu, ani pałeczek

--=( + )= --


kiedy się obudzę a obudzę się przyrzekam będę
kładł się spać z krzakami róż, raniutko
wtykać w okno notkę dla mleczarza

Pamiętam byłem nad rzeką widziałem starą oponę
bardzo dawno, bo zawsze to był dzień TO BYŁ DZIEŃ

--=( + )= --


postanowiliśmy reporter powiada utworzyć
polską księgę śmierci czy zechce pan powiedzieć
co czuje człowiek odwalając kitę

polski pacjent spogląda na polskiego reportera
już, już zbliża się polski lekarz
a polska teściowa już po schodach kroczy z wieńcem proszę pana
proszę pana powiem panu tak przerywa mu dziennikarz
a.. proszę pana a to polska właśnie
kończy polski pacjent odwalając kitę

--=( + )= --


człowiek się rodzi kiedy już powietrze
przestanie w płucach jego żywym ogniem
człowiek widzi, że jest
na świat się nie prosiwszy; no cóż, jego problem

główka pracuje; na ulicy leżą wiary, gdzie wam pisze
dlaczego warto żyć
(warto nie warto a w sumie jednak wypada).


ja nie mówię nie co ludzkie jest dla ludzi
płonąca wiara i śmierć nigdy nie taka
jak w opowieści o prawdziwym człowieku
pilocie bez nóg (zwał się on Duglas Beader).

ja grzecznie żyję nie mówcie złamanego słowa
nie przekręcam krzyży ani szyj, z których
zwisają; nie te czasy i nie ten ja

po prostu konia stawiam przed wozem, sam będąc za, a nawet przed


prawdopodobnie też Bóg wie, o co w ogóle tu biega
bo Bóg jest po to, żeby wiedzieć, nie tylko w przysłowiu
a że nie dzieli się z tym ludźmi, to któż to wie może
na krzyżu było Mu
przyjemniej niźli z tym?

--=( + )= --


są tacy nie uwiera ich własna skóra
i to, co dalej dookoła gatki kufajka powietrze
jeż w kałuży reszta świata

ja nie urodziłem się Colas Bregnon nie umiem
jak Słowacki wygrywać na giełdzie
całować się z tramwajem jak Stachura
w kółko ganiać dzikusów jak Arek Rimbaud czy ja
w ogóle jestem poetą

--=( + )= --


też myślę, że Piłat był dobrym człowiekiem
wstawał rano kładł się wieczorem, choć było to gdzieś blisko
antypodów
nie o siódmej nad ranem

i pewnie dobrze życzył Jezusowi, wiedzionemu
dalej patrz ściąga z klasówki z religii
i pewnie w duchu
uśmiechnął się doń z empatią i kciuk wzniósł do góry
patrząc wślad nucił Alawys look at the bright side of the life
Gdyby Jezus miał trochę dzisiejszej subtelności stanąłby na
wysokości
sytuacji i chyba sam się ukrzyżował

Biblia powiada, że niesłuszne przekleństwo bez skutku
tekst ten jest dla was palanci których bezpłatne życzenia
towarzyszyły mi na antydrodze mojego antyżycia
którzy mijając mnie uśmiechaliście się przeze mnie
tym milej, im artystyczniej zdychałem pod płotem

co nie znaczy, że jestem Jezusem, mimo, że
ten ostatni ma taki zwyczaj: jest go więcej
w delikwentach, zdychających pod płotem, a także
wiedzionych na pokuszenie albo nawet na
dalej patrz ściąga z klasówki z religii
nieznanemu poecie

jest w tym coś być nieznanym nieznanemu bogu
nieznanemu żołnierzowi zbożni obywatele miasta
potrafili wystawić ołtarz z solidnego głazu
rękami niewolnika, co kosztuje żywy pieniądz

kiedy się wałęsam, grząską dal mitrężąc wzrokiem
lub, co gorsza, idę do roboty, albo
raz kolejny słyszę że się nie nadaję, albo też
moje ukochane zajęcie, tzn. po prostu nic

mogę pomyśleć jestem grobem czy ołtarzem
w którym poczywa nieznany poeta, czyli ja

i niech mu będzie cisza niech we mnie poczywa
ja za niego się będę tłuc po placu Pigalak
czy innym Kurfirstendam, czy byłym placu niedoszłej wolności
klnąc, że kiedy usiądę, znów będzie trzeba wstać

a gdy tak myślę on we mnie ocyka się, przeciąga
cmoka z podziwu: ale z ciebie to myśliwy!

--=( + )= --


Jezus śmiał się tasńcząc w Galilei
i nie wszedł mu tam w drtogę żadem chochoł
Jezus z diabłem kłócił sdię, w ferworze gniewnie
przerywając gładkie zdania wpół
I było znać, że to nie jest pan Twardowski

jak mnie całkiem zmoze startosŻ, to dam wiarę
palantom mękolącym o Bożym ppokoju

dzisiaj, miast w niedzielnej szkolce czadzic dzieci
o zboznym pokoju z kuchnią, przeliczając wielkim palcem tacę
rozpocząłbym, zanim na obiafd zaadzwonią

"gnusne powiwetrze drzało nad pustynią
tego, co jest nie wypowiedzą słowa
Gdy znad cedrów Libanu błękitu
uderzył piorun wolny jak ptak...

--=( + )= --


Kiedy Rikkitikkitavinanda dotarl narzszie aż TAM, to nie było ani aż ani
nareszcie
bo wszystko
ma swoje czas i miejsce, na przykład nigdzie i nic,tak oto
kiedy Rikkitikkitavinanda dotarł TAM, u szczytu
czekał nań Pan, jako przepisano
/co prawda starożytni wierzyli w Panią, Durgę czy Aszerę
można to było i tak powiedzieć, ale
ale to nie jest moment, żeby się rozdrabniać/
Rikkitikkitavinanda milcząc skłonił się i Pan przemówił do niego
Tyś jest odważny jogin Rikkitikkitavinanda
którego serce nie zna przywiązania, który
jednym słowem dotarł aż tu

A teraz może coś od ciebie usłyszę
O Panie zaczął Rikkitikkitavinanda ja wiem Pan przerwał
Rikkitikkitavinandzie
ty też z tych co chcą się dowiedzieć już myślałem
że czegoś lepszego po tobie mogłem się spodziewać
ale ten dzień jest twoj, więc powiem ci

wiesz, że mnie nie ma nie ma w ogóle w ogóle
sekret istnienia jest sekretem emulacji

ludzie we Mnie wierzą jakbym ja był ja to cenię
dlatego sam robię wiele, jakbym był wysłuchuję
i bywam tym, czego sam człek spłodzić nie potrafi.

więc to niestety nie jest prawdą, że Ja jestem
Ja bywam
i uprzedzając pytanie, czy cokolwiek jest tak jest,
wszystko JEST NIE

wówczas jogin Rikkitikkitavinanda nareszcie się obudził
i zapytał, co jest mądrością

Pan, już wyraźnie podłamany, rozpoczął
w sumie dokładnie tak, jak w literaturze przedmiotu właściwie
od tego miejsca można po prostu nie czytać

Pan, jako powiadam, rozpoczął

mądrością, o joginie Rikkitikkitavinando
mądrością jest nie spać, tylko zapytywać, nic, nic, tylko
zapytywać

czyj to był dowcip, czy Pan Bóg może być zbawiony, albo
jeszcze lepiej, może to już być bez słów.

tako powiadam: zapytywać, zapytywać,
zapytywać
bez przerwy i bez przerwy
dawać ludzką, uczciwą odpowiedź: Chuj Go Wie

to, o joginie Rikkitikkitavinando, jest najwyższą mądrością.

A na Takich Jak Ty tylko czekają
Tacy Jak Ja więc się kochajcie
i się Nam nie dajcie odważny
joginie Rikkitikkitavinando i sobie też
bo to jest prawdziwą mądrością
ale także i to, że to również jest marność co nie znaczy koniecznie
picem na wodę więc się joginie Rikkitikkitavinando nie przejmuj więc się
nie przejmuj jesteś jeszcze człowiekiem i chyba jest to jeszcze
jest to jeszcze Twój błąd więc po prostu
się ciesz
odważny joginie Rikkitikkitavinando tak Powiedział Pan

--=( + )= --


to się nazywa science fiction ludzie
odchodzą w przestrzeń rosnąca wraz z nimi, potem zaś
idą nią przypomina się stary tekst
jedna na świecie jest kraina taka

ale było dobrze dokądś sunął
gwiazdolot komputer wielkości średniego mamuciątka
myślał, co człowiek wogle robi na tym
wszechświecie, potem zaś
nie było nawet science fiction nie było sam chciałbym usłyszeć
Co tak właściwie naprawdę było?
Tak Bóg odbił się w nas że próbujemy próbować dać
drapaka niczym w noc trzeszczącą cykadami
w przyszłość źrebięce lata hiperprzestrzeń byle poza tutaj
tak, jak wąż w głębiny pętli na własnym ogonie.

już mi wstyd, czy wierszokręt naszych czasów
musi, czy może wysilać się o ikarach
i innych generaliach jak paru klasyków płci obu
więcej, niż przewiduje ustawa (bez zadnich aluzji)

W końcu człowiek ma prawo do czegoś więcej niż telewizor
podpuszczający, że jeszcze drożej więc się ciesz i dawaj na
cegiełki
choćby napisał ci sam naczelny, że to jest mniej, a nie więcej.
i nikt cię nie wyśle na Xiężyc odkrywać tam Hamerykę
bo twe niezdechnięcie pod płotem zależy wyłącznie od ciebie
A potem, przekręcając gałkę u dołu własnego ekranu
ze śmiechem rzucający ci w nos: przeminęło z Lemem.

--=( + )= --


kiedy powstawał świat, starczyło jedno słowo, czasami
przymykam nad nim oczy; wychodzi
że była to nielicha wiącha

czym jest świętość czy pobłysku numinosum
nie ma we wrzasku kurwa sakramencka
co najmniej tyle co baranim skoku Ikara