| Jest to digitalizacja mojego tomiku poezji, wydawanego
dwukrotnie: po raz pierwszy pod tytułem KOSZULA, po raz drugi jako wydanie
rozszerzone. Część tekstów była nagradzana w konkursach i drukowana osobno. Rozpiętość czasowa sięga 10 lat - od połowy lat osiemdziesiątych do połowy lat dziewięćdziesiątych. Wersje papierowe są osiągalne w paru krakowskich księgarniach, jak MIRA przy Krupniczej i Księgarnia Akademicka. Pełne wydanie zawiera o jedną trzecią więcej wierszy oraz szatę graficzną. Mój dostęp do sieci już prawdopodobnie się skończył i dlatego proponuję pochopnie tomiku nie kasować, jak wielkim knotem by się nie wydawał. AUTOR NA TEMAT COPYRIGHTU: ROBIENIE KOPII TYLKO NA WłASNY URZYTEK !!! |
z właściwą sobie perfidią chciałem zabawić się- cudzym kosztem Jak na demona przystało. niestety pod ręką nie było żadnego bytu ( z przyczyn obiektywnych: ja jestem jedynym bytem) Na szczęście nawinął mi się niebyt(cakiem niezły!) Zabrałem się do niego z właściwą sobie perfekcją Teraz idiocie wydaje się, że jest Myśli wątpi i wierzy w to samo jednocześnie siedzi przy kominku i - najśmieszniejsze ze wszystkiego- że nazywa się Descartes! |
EPILOG W uszach dogorywał dżwięk poloneza Chwytał za gardło rozgwieżdżony mróz. Gdy brakło patronów naprzód wiara iść przytomnie tylko wara po mnie płakać. Sam wolny czyniłem i innych wolnymi Teraz Bóg i Bonaparte. Białą Zosia z uśmiechem szła przez Berezynę jeszcze krok ani kroku skamieniały nurt I białej Zosi ołowiany pocałunek. Horyzont wyciął hycla.Gdy się ustatkował Co było?Sam zobaczysz,kiedy też tam pójdziesz. W dzień szyłam,teraz pruję czarną suknię - modna Gwiazda Polarna złoci strzechy Soplicowa. |
Zgasł magnetowid lodówczasta noc King-kongu, załatw ich Janosiku to samo Bruce weż im nakop Kaligulo zrób im... no wiesz Szariku skichaj ich wyliż im mordy słyszycie 1984 |
Świętego Franciszka pokłon ptakom Bracia moi, ptacy nieszczęśliwi tacy zakuci w łańcuchy pokarmowe Nie zaznacie czyśćca nieba piekła o śmierć walcząc w nieprzerwanym trudzie dla pamięci na Chrystusa czyny Brnąc ku śmierci godność biomaszyny Macie jeszcze, nie jak ci tzw. ludzie |
Pan Dubito podnosi się znad wiecznych abażurów Kiedy podeschną, to je polakieruje, jak wróci Jak wróci Następnie otwiera drzwi, przez które wychodzi w błyskawicznie szarzejący krajobraz pomiędzy bitwami. Nie wygląda on jakoś na Eurazję A już z pewnością nie jest to Ameropa Gdzież wobec tego rzecz usiłuje się dziać? Po prostu Tutaj Czyli nigdzie 1988 |
my tu czekamy we dwóch ażebycię łożeszty dwa biedne czubki czekają nie przychodzi W końcu czymś mu płacimy za terapię w terenie Jak on wygląda ach ta amnezja co go napadło terapia w parku pod łysym drzewem Jak pan zaraz nie przyjdzie to się powiesimyyyy! A potem pana zaskarżymy doktorze Carlu Gustawie Godot{.Î} |
zamek się walił w blasku dynamitu niczym Bastylia a baron Wokulski już był u Geista wraz ze swym geniuszem wszyscy czekali też na jego lampy co niosą światło poprzez wiorst tysiące by kolektywnie podłożyć my świnię zaś baron resztki swego tchnął geniuszu w okręty lżejsze niżeli sam przestwór aż popłynęły ładowne uranem tam., gdzie zamiast chór mówi się chor a palant Prus o tym wszystkim nie napisał! |
Mitteleuropa: Trauma oder Traum? To całkiem jak z Ezopa Kolega Klasyk Mitteleuropa sen to, czyli zmora? Lepiej się snem przebudzić, niż zmorą powrócić. snami się żyje, przeżywa, dożywa a zmora to my wiemy my umiemy Jak Ameropejczyk Ameropejczykowi Bo Europa kocha się w gównowadze a gwarantem jej jest skóra gwarantem jej jest skóra Europalantów, o których skórę zawsze dogada się wielki sąsiad ze swoim lustrzanym odbiciem. I zawsze będzie pokój na Jałty Monachiów dokoła Europaland a w środku Europalant |
0 użycie imieslowu przymiotnikowego uprzedniego w języku polskim ............................. Kronikarz opowiada (kto by dzisiaj wierzył kronikarzom) że kiedy Fortynbras, Polskę na zbity łeb zawojowawszy, węglem a żytem obładowany powrócił nielicznych jeszcze żywych krótko za mordę ująć Kolega Klasyk,wronie spod ogona wypadłszy lizawkę wspomnianemu uskutecznił, aplikując mu Tren-Albo-Sen. Wówczas też biedny Joryk wkurwił się do tego stopnia eże z grobu powstawszy, a palanta za kaftan chwyciwszy w ta słowa klienta uświadamiał. Źe kiedyś w podobnej przestrzeni Arcykapłan, faraona wygryzłszy, rządził bez drgnienia i bez pomyłki to jeszcze nic, to jeszcze nic a nic. I można w sobie mieć nie wiadomo co,nawet jeśli ty cokolwiek w sobie masz i nic ci nie pomoże, poza tym,co miał 0n: ten jeden błysk w oku który nie wystarczył jemu sam na wszystko lecz bez którego wszystko jest po prostu na nic [tu mam na myśli twój przypadek]. I nie pomogą lata o jeszcze bardziej na północ ani tam,gdzie mózg zostawia się w szatni jagiellonki i pijany szatniarz po niej kredą rysuje co mu przyjdzie w szyję a nawet w innych, jeszcze lepszych przechowalniach bohaterów 0.m.c. A Polaków zostaw w spokoju z ich samoobsługową martyrologią i martyrologiczną samoobsługą w końcu truskawki same się nie zbiorą ani wucet nie odetka Mamy teraz takie czasy, że jelenie są naprawdę tylko w terenie i warto wziąć je pod ochronę. a od pouczania jesteśmy my, błażni sensu stricto, a nie sensu largo a nad twoją czaszką na pewno nikt się nie zaduma już wiesz dlaczego i nie poradzisz na to nic w tym najzasrańszym ze światów A imiesłów to naprawdę piękna rzecz i naucz się przynajmniej tej jednej rzeczy z całej tej tyrady kto by dzisiaj wierzył kronikarzom |
ochrona Sokratesa wiem, że nic nie wiem, ale i tego nie jestem pewien (buty skrzypiały, wiadomo komu) był naprawdę kłopot jak spacyfikować całe to tałatajstwo, zwące się inteligencją nawet taki pedał, jak Platon miał na nich swój pomysł dobrze Ściągnięty, choć nierealny i drugi, własny: Ściągnęło się takiego łaził po rynku w te i wewte, deprogramował, ile mógł aż zwalili się ze skargami-i-wnioskami mnie zdeprogramował Pana o szumnobrzmiącej fletni mnie Pana Krsznę, co transcendentalnie rżnął jedną pasterkę po drugiej i została tylko kryska na Matyska więc podstawiło się kogo trzeba F/X Jeszcze wiele krwi napsuł w zaprzyjażnionej służbie |
gdzie się podział Bratgniew i Jego-Siostra-Pogarda dla komorników lustratorów uopeków oni wygrali Pan Cognitio nie umie być Panem 0di, właściwie on naprawdę w ogóle zbyt wiele nie umie, nawet być Skończył się czas odwyku nastała długa posucha Cognitio nie wspomina szliśmy we czterech ulicą po drugiej stronie zwykła ósemka zomolców Wiktoria poprawiwszy okulary mówi ciekawe,no ciekawe co oni teraz myślą wywalczylim spokojnie mogę iść się wieszać i nie czas chodzić na spacer wieczorem zamiast z dziennikiem skąd potem będziesz wiedział co ci jeszcze wlepili . . Pan Cognitio drapie się po sempiterna maiestatica i myśli co to jednak znaczy samoobsługa |
i gdy już nic mi nie zostało nawet w kieszeni jedna lira i dość gapienia się w TFU Polska gola z nogi go Powlokłem się na pocztę jeszcze była jedna taka gdzie mnie nie znali. panie jak zwykle herbatka faceci oglądali sport we TFU ( jeden z naszych narodowych sportów) i darli się jak stamtąd do Koluszek górą nasi z nogi go a ja szukałem książką po książce Włochy Italia dziura Rovigo i ona ONA Analisa Lavezzi, pulisecca 9 Via Mazzoni telefonu i tak nie mam w domu ach co za spotkanie co za spotkanie jakby ktoś całą mą lechistańską kondycję ktoś wziął i wyczyścił na sucho tak się cieszę moja ukochana że mnie do końca życia nie zobaczysz i chroń Cię Bóg od nieszczęścia i poetów i wychodziłem powtarzając sam dla siebie Analisa moja Analisa nie moja, ale Analisa a poczciarz gromko głos dawał do poczciarza z nogi go z nogi go |
list do A.Ginsberga cześć palancie to nie ma wina, że kiedy wreszcie wydali cię, ja już od roku nie czytywałem książek i pewnie dobrze nic tak nie dzieli mężczyzn jak poezja - nie forsa, nie stołki, nie dupy nie więc wiem kim byłeś i czy już dziś gryziesz ziemię widziałem cię raz w życiu miałeś zamknięte oczy tudzież inne otwory by sprawy nie przedłużać widziałem pierwszy raz jak poeta siedzi w medytacji nic nie mówi nic nie gada tylko siedzi dziś ja też nie jestem młody moją sempiternę pokrywają precliny oświeceńsze z dnia na dzień ani okwiecony, ani oświecony czy ja kwiaciarz albo elektrownia? ale byłeś kimś twoja postać prześwitywała spoza zwałów nie powiem czego papier jest papierem palant jest palantem ale dobrze jest być a równie dobrze być zjawiskiem to jest twoje tego nikt ci nie upaństwowi nie przejmuj się wiem do ciebie puszą listy tacy różni nomina sunt odiosa; a czy ja nie jestem różny? |
dialog filozoficzny Batmanie, czemu nastajesz na moje życie? Dżokerze, a ty dlaczego nastajesz na życie reszty świata? Batmanie, czy ty wiesz, co to jest sztuka czy słyszałeś o duszy artysty i czym się w niej kołacze Dżokerze, pamiętasz z lektur szkolnych, że mnie narysowano tylko po to, byś ty zginął, i nic ci nie pomoże, nawet Jack Nicholson, który cię gra. więc giń z klasą, niczym inna ofiara ludzi i ludzkiej hybris której coup de grâce zadał Tezeusz, jeżeli chodziłeś do dobrego koledżu, jak ja, gdyż, jak pewnie wiesz, moi rodzice zginęli byli, lecz konto w banku, owszem, nie Batmanie, wszak wiadomo ci, iż to nie ja uczyniłem siebie mną, a życie to nie jest gruba kreska, jak w komiksie Dżokerze, to jest tylko rokendroll a zresztą i tak wiem, że łatwo mi nie sprzedasz własnej skóry fraszki to wszystko, cokolwiek czyniemy, a wreszcie ty przynajmniej możesz rzec o sobie: non omnis moriar |
strzały nie ma już na cęciwie a jeszcze tarcza smaku jej nie zaznała może być wszystko będzie to co będzie i mogło być wszystko i jest to co jest ty jednakże nie zostawiaj ust zamkniętych po raz bieżący wychodząc na miasto ze szczoteczka do zębów nie wiedz, czy powrócisz, choć powrócisz a jeśli nie, to czy nie było o co a jeśli było, czy tak postępują ludzie rozsądni bo będzie co będzie, a wszystko być może a będzie to, co będzie bo dzień zapadnie i noc wzejdzie a rzecz twoja Czy jeszcze tego ranka lustro będzie chciało ci w twarz spojrzeć a strzały już nie ma na cięciwie |
no cóż warto powiedzieć na koniec czy poezja ma sens ja nie lubię tego słowa zarowno poezja jak sens by rzecz jednak zakończyć, jeszcze istnieje świat i jeszcze chodzą po nim ludzie czasem próbując trzymać się razem pieniądze politykę i sztukę w tym rownież poezję tworzył najpewniej diabeł aby ich skłócić do reszty z czego wiele nie musi wynikać ja z kolei też więc nie jestem bez winy jak by nie było za jakiś grzech męczę się na tym świecie |
Dezyderata co to może znaczyć pożądanie pragnienie nieba na nocnym stoliku albo bez bajer zwykłe pożądanie zwykłe chciejstwo czy jeszcze książki czytają dzieciaki szukający brzytwy dla tonących czy nie wyginęli się nie pochowali do biofermów harekriszna i takich, co żyją z pisania recenzji dla tych czytelników, którzy przetrwali do tego miejsca jeżeli tacy są /a mam nadzieję, że nie/ autor napisze, jak trzeba żyć [po prostu dlatego tylko, że zapłacili] nie wierz w cuda, nie tylko takie, jak ludzkie człowieczeństwo cuda bywają, i to jakie Bóg i tak jest i wierzy w Siebie jeżeli chcesz możesz i ty też ciszy w życiu nie braknie przed burzą na cmentarzu w co drugim psychopacie więc zdążysz i nie śpiesz czasem się do niej Ona cię znajdzie każdy człowiek bywa książką niekoniecznie otwartą i niekoniecznie nowelką ů la Prus dobrze stykać się z sobą gładziutko okładką najlepiej nie zastanawiając się specjalnie, co z tego wszystkiego wynika nie musisz pamiętać o tym, ile równowagi jest w chaosie chaos jest doskonałą równowagą, to do ciebie przyjdzie, kiedy przestaniesz gonić za harmonią, bezruchem, niedrgnięciem ręki więcej, niż tylko na spuście a narożników w tym świecie nie brakuje pisze na nich szmal wartości spokój kto do nich da się zagonić wkrótce będzie leżał i najważniejsza rada jak rzeżączki strzeż się rad i głodnych książeczek, w których pisze jak dorośli ludzie mają żyć |
Dezyderata co to może znaczyć pożądanie pragnienie nieba na nocnym stoliku albo bez bajer zwykłe pożądanie zwykłe chciejstwo czy jeszcze książki czytają dzieciaki szukający brzytwy dla tonących czy nie wyginęli się nie pochowali do biofermów harekriszna i takich, co żyją z pisania recenzji dla tych czytelników, którzy przetrwali do tego miejsca jeżeli tacy są /a mam nadzieję, że nie/ autor napisze, jak trzeba żyć [po prostu dlatego tylko, że zapłacili] nie wierz w cuda, nie tylko takie, jak ludzkie człowieczeństwo cuda bywają, i to jakie Bóg i tak jest i wierzy w Siebie jeżeli chcesz możesz i ty też ciszy w życiu nie braknie przed burzą na cmentarzu w co drugim psychopacie więc zdążysz i nie śpiesz czasem się do niej Ona cię znajdzie każdy człowiek bywa książką niekoniecznie otwartą i niekoniecznie nowelką Ó la Prus dobrze stykać się z sobą gładziutko okładką najlepiej nie zastanawiając się specjalnie, co z tego wszystkiego wynika nie musisz pamiętać o tym, ile równowagi jest w chaosie chaos jest doskonałą równowagą, to do ciebie przyjdzie, kiedy przestaniesz gonić za harmonią, bezruchem, niedrgnięciem ręki więcej, niż tylko na spuście a narożników w tym świecie nie brakuje pisze na nich szmal spokój i najważniejsza rada jak rzeżączki strzeż się rad i głodnych książeczek, w których pisze jak dorośli ludzie mają żyć Jan Riesenkampf wiersze różne |
pani redaktor Co to za poezja ani krzty drapieżnego erotyzmu nie ma dla pana miejsca na Pornosie bis pan i Szaronka? niech mnie pan nie męczy właśnie wróciłam z pogrzebu Boga i teraz piszę sparawozdanie do najbliższego numeru gdyby pan tyż tam był może też by się załapał pani redaktor czy ja jestem taki czuły jak cholera pani redaktor czy ja jestem ojczyzbnozbożny jak ekstrema Nie kreska długopisem po papierze pana nie ma |
wy nie placz ewka że bóg nie żyje trzeba było wierzyć weń tak, by chciało mu się wierzyć w ciebie mizantropistkę, co wraca z wakacji zwanych potocznie życiem. nie płacz ewka tak ewka wszystko już zawiodło to znaczy wszystko, za co wyście się chwytali wielce szacowni partacze życia i cyfratury gryźliście palce i sami godzili z własnym bólem w palcach to się nazytwa mądrość a byli tacy, co nawet chcieli uczyć chodzić zwaqli się poetami i tak ich to bodłpo że rwali ze łbów włosy jak by nimi nie być i umieli nie umieć co by chcieli umieć urocze pokolonko ale fak, że umieli jedną rzecz, mianowicie nas stracić lerpszy rydz, niż nic |
dobranoc Fortynbrasie etykieta nakazuje odpowiedzieć uprzejmie dobrze urodzonym dobranoc Fortynbrasie ty tego jeszcze nie wiesz jak wygląda świat z pozycji horyzontalnej dobranoc Fortynbrasie tak ludzie tylko czekają na kogoś, kto króciuśko weźmie ich za mordę i da pożyć, iżby ciułali i płacili nań podatki dobranoc Fortynbrasie i nie pytaj mnie, czy twój Brutus też już się narodził, chociaż całkiem nieźle wiedzą takie rzeczy ci którzy umierają dobranoc Fortynbrasie a gdy już puchar zwycięstwa rozgości się w twych trzewiach pamiętaj że Hamletów też niedobrze bywa niedoceniać |
Ja nie wiem co wyszeptać ja zawsze myślałem że on jest bardziej mną niż sam Ja Ja nie wiem co pomyśleć ja czasami dużo myślę a on on teraz jest tutaj - taki inny i taki nieznany, i czasem błądzi - inaczej niż ja i co mógłbym powiedzieć co mógłbym pomyśleć i co mógłbym z niego pojąć i co o nim wiedzieć to nie jest składny tekst lecz czasem zdarza się, że człowiek nie wie kto jest kto kto jest słowik, a kto cesarzowa Tamara w końcu nikt nie jest świętym, a chciałby co któryś więc dlaczego nikt nigdy nie miałby być ćwiętym choćby Świętym Walentym, który stracił głowę |
Słowik milczy znad oparów jaśminu bzu a SłOŃCE przedziera się poprzez tyraliery trzcin a chmury pochylają się popod gałęzie wiśni a księżyc jeszcze nie przybył. Synogarlica chrzani na wierzbie za wrzosowiskiem że, panowie poeci, ani ryżu, ani pałeczek |
kiedy się obudzę a obudzę się przyrzekam będę kładł się spać z krzakami róż, raniutko wtykać w okno notkę dla mleczarza Pamiętam byłem nad rzeką widziałem starą oponę bardzo dawno, bo zawsze to był dzień TO BYŁ DZIEŃ |
postanowiliśmy reporter powiada utworzyć polską księgę śmierci czy zechce pan powiedzieć co czuje człowiek odwalając kitę polski pacjent spogląda na polskiego reportera już, już zbliża się polski lekarz a polska teściowa już po schodach kroczy z wieńcem proszę pana proszę pana powiem panu tak przerywa mu dziennikarz a.. proszę pana a to polska właśnie kończy polski pacjent odwalając kitę |
człowiek się rodzi kiedy już powietrze przestanie w płucach jego żywym ogniem człowiek widzi, że jest na świat się nie prosiwszy; no cóż, jego problem główka pracuje; na ulicy leżą wiary, gdzie wam pisze dlaczego warto żyć (warto nie warto a w sumie jednak wypada). ja nie mówię nie co ludzkie jest dla ludzi płonąca wiara i śmierć nigdy nie taka jak w opowieści o prawdziwym człowieku pilocie bez nóg (zwał się on Duglas Beader). ja grzecznie żyję nie mówcie złamanego słowa nie przekręcam krzyży ani szyj, z których zwisają; nie te czasy i nie ten ja po prostu konia stawiam przed wozem, sam będąc za, a nawet przed prawdopodobnie też Bóg wie, o co w ogóle tu biega bo Bóg jest po to, żeby wiedzieć, nie tylko w przysłowiu a że nie dzieli się z tym ludźmi, to któż to wie może na krzyżu było Mu przyjemniej niźli z tym? |
są tacy nie uwiera ich własna skóra i to, co dalej dookoła gatki kufajka powietrze jeż w kałuży reszta świata ja nie urodziłem się Colas Bregnon nie umiem jak Słowacki wygrywać na giełdzie całować się z tramwajem jak Stachura w kółko ganiać dzikusów jak Arek Rimbaud czy ja w ogóle jestem poetą |
też myślę, że Piłat był dobrym człowiekiem wstawał rano kładł się wieczorem, choć było to gdzieś blisko antypodów nie o siódmej nad ranem i pewnie dobrze życzył Jezusowi, wiedzionemu dalej patrz ściąga z klasówki z religii i pewnie w duchu uśmiechnął się doń z empatią i kciuk wzniósł do góry patrząc wślad nucił Alawys look at the bright side of the life Gdyby Jezus miał trochę dzisiejszej subtelności stanąłby na wysokości sytuacji i chyba sam się ukrzyżował Biblia powiada, że niesłuszne przekleństwo bez skutku tekst ten jest dla was palanci których bezpłatne życzenia towarzyszyły mi na antydrodze mojego antyżycia którzy mijając mnie uśmiechaliście się przeze mnie tym milej, im artystyczniej zdychałem pod płotem co nie znaczy, że jestem Jezusem, mimo, że ten ostatni ma taki zwyczaj: jest go więcej w delikwentach, zdychających pod płotem, a także wiedzionych na pokuszenie albo nawet na dalej patrz ściąga z klasówki z religii nieznanemu poecie jest w tym coś być nieznanym nieznanemu bogu nieznanemu żołnierzowi zbożni obywatele miasta potrafili wystawić ołtarz z solidnego głazu rękami niewolnika, co kosztuje żywy pieniądz kiedy się wałęsam, grząską dal mitrężąc wzrokiem lub, co gorsza, idę do roboty, albo raz kolejny słyszę że się nie nadaję, albo też moje ukochane zajęcie, tzn. po prostu nic mogę pomyśleć jestem grobem czy ołtarzem w którym poczywa nieznany poeta, czyli ja i niech mu będzie cisza niech we mnie poczywa ja za niego się będę tłuc po placu Pigalak czy innym Kurfirstendam, czy byłym placu niedoszłej wolności klnąc, że kiedy usiądę, znów będzie trzeba wstać a gdy tak myślę on we mnie ocyka się, przeciąga cmoka z podziwu: ale z ciebie to myśliwy! |
Jezus śmiał się tasńcząc w Galilei i nie wszedł mu tam w drtogę żadem chochoł Jezus z diabłem kłócił sdię, w ferworze gniewnie przerywając gładkie zdania wpół I było znać, że to nie jest pan Twardowski jak mnie całkiem zmoze startosŻ, to dam wiarę palantom mękolącym o Bożym ppokoju dzisiaj, miast w niedzielnej szkolce czadzic dzieci o zboznym pokoju z kuchnią, przeliczając wielkim palcem tacę rozpocząłbym, zanim na obiafd zaadzwonią "gnusne powiwetrze drzało nad pustynią tego, co jest nie wypowiedzą słowa Gdy znad cedrów Libanu błękitu uderzył piorun wolny jak ptak... |
Kiedy Rikkitikkitavinanda dotarl narzszie aż TAM, to nie było ani aż ani nareszcie bo wszystko ma swoje czas i miejsce, na przykład nigdzie i nic,tak oto kiedy Rikkitikkitavinanda dotarł TAM, u szczytu czekał nań Pan, jako przepisano /co prawda starożytni wierzyli w Panią, Durgę czy Aszerę można to było i tak powiedzieć, ale ale to nie jest moment, żeby się rozdrabniać/ Rikkitikkitavinanda milcząc skłonił się i Pan przemówił do niego Tyś jest odważny jogin Rikkitikkitavinanda którego serce nie zna przywiązania, który jednym słowem dotarł aż tu A teraz może coś od ciebie usłyszę O Panie zaczął Rikkitikkitavinanda ja wiem Pan przerwał Rikkitikkitavinandzie ty też z tych co chcą się dowiedzieć już myślałem że czegoś lepszego po tobie mogłem się spodziewać ale ten dzień jest twoj, więc powiem ci wiesz, że mnie nie ma nie ma w ogóle w ogóle sekret istnienia jest sekretem emulacji ludzie we Mnie wierzą jakbym ja był ja to cenię dlatego sam robię wiele, jakbym był wysłuchuję i bywam tym, czego sam człek spłodzić nie potrafi. więc to niestety nie jest prawdą, że Ja jestem Ja bywam i uprzedzając pytanie, czy cokolwiek jest tak jest, wszystko JEST NIE wówczas jogin Rikkitikkitavinanda nareszcie się obudził i zapytał, co jest mądrością Pan, już wyraźnie podłamany, rozpoczął w sumie dokładnie tak, jak w literaturze przedmiotu właściwie od tego miejsca można po prostu nie czytać Pan, jako powiadam, rozpoczął mądrością, o joginie Rikkitikkitavinando mądrością jest nie spać, tylko zapytywać, nic, nic, tylko zapytywać czyj to był dowcip, czy Pan Bóg może być zbawiony, albo jeszcze lepiej, może to już być bez słów. tako powiadam: zapytywać, zapytywać, zapytywać bez przerwy i bez przerwy dawać ludzką, uczciwą odpowiedź: Chuj Go Wie to, o joginie Rikkitikkitavinando, jest najwyższą mądrością. A na Takich Jak Ty tylko czekają Tacy Jak Ja więc się kochajcie i się Nam nie dajcie odważny joginie Rikkitikkitavinando i sobie też bo to jest prawdziwą mądrością ale także i to, że to również jest marność co nie znaczy koniecznie picem na wodę więc się joginie Rikkitikkitavinando nie przejmuj więc się nie przejmuj jesteś jeszcze człowiekiem i chyba jest to jeszcze jest to jeszcze Twój błąd więc po prostu się ciesz odważny joginie Rikkitikkitavinando tak Powiedział Pan |
to się nazywa science fiction ludzie odchodzą w przestrzeń rosnąca wraz z nimi, potem zaś idą nią przypomina się stary tekst jedna na świecie jest kraina taka ale było dobrze dokądś sunął gwiazdolot komputer wielkości średniego mamuciątka myślał, co człowiek wogle robi na tym wszechświecie, potem zaś nie było nawet science fiction nie było sam chciałbym usłyszeć Co tak właściwie naprawdę było? Tak Bóg odbił się w nas że próbujemy próbować dać drapaka niczym w noc trzeszczącą cykadami w przyszłość źrebięce lata hiperprzestrzeń byle poza tutaj tak, jak wąż w głębiny pętli na własnym ogonie. już mi wstyd, czy wierszokręt naszych czasów musi, czy może wysilać się o ikarach i innych generaliach jak paru klasyków płci obu więcej, niż przewiduje ustawa (bez zadnich aluzji) W końcu człowiek ma prawo do czegoś więcej niż telewizor podpuszczający, że jeszcze drożej więc się ciesz i dawaj na cegiełki choćby napisał ci sam naczelny, że to jest mniej, a nie więcej. i nikt cię nie wyśle na Xiężyc odkrywać tam Hamerykę bo twe niezdechnięcie pod płotem zależy wyłącznie od ciebie A potem, przekręcając gałkę u dołu własnego ekranu ze śmiechem rzucający ci w nos: przeminęło z Lemem. |
kiedy powstawał świat, starczyło jedno słowo, czasami przymykam nad nim oczy; wychodzi że była to nielicha wiącha czym jest świętość czy pobłysku numinosum nie ma we wrzasku kurwa sakramencka co najmniej tyle co baranim skoku Ikara |