Jarosław Jan Jagiełowicz



a u t o r n a l e ż y d o
W R Z E S I E Ń








Bajka o Nowym Roku


Najbardziej lubię bajki o nowym roku.
Pamiętam, kiedy byłem mały, ojciec przychodził
do mnie o północy:
- Jaruś wstawaj! Nowy Rok!
Zaspany biegłem do okna oglądać kolorowe
rakiety.

2.07.94'


< # >

***


Z nadejściem jesieni
-szron ścina skronie.
Ludzie spadają z drzewa.

czerwiec 95


< # >

W sklepie


W sklepie
biustonosze przymierzasz
jak buty
na wysokim obcasie

czy
książeczki do nabożeństwa

Jak zwykle czerń i biel
waży się w sklepie
problem seksualności

W końcu wybierasz
biel
raczej niewinność
niż
diabła za skórą


grudzień 1994r.


< # >

Z TARCZĄ


Siódmego listopada wieczorem
godzina siedemnasta
zero

Po pracy przystanek autobusowy
szwedzki marynarz
fart

Tapczan na dwie osoby
morenowe ciało
troja

Zaspany pokój w deszczu
szóste piętro
dom

Po dziewięciu miesiącach ciąży
leniwe narodziny
seksu

-Grażynce Bobrowskiej


< # >

Pociąg


Czekamy na swoją kolej
mówisz że mnie lubisz
a za pięć minut dwunasta

Pociąg do ust
ogłaszają przez megafon
przy zielonym świetle
można dojechać na szczyt

słońce w zenicie
zwala niebo na ziemię
szczęściem będzie wejść ci na głowę

Czuję zapach kwiatów z pobliskiej koszuli

Kiedy dżinsy zjem
zapomnisz że byłem błaznem

Uczta pozbawi głodu
chyba że się zderzy z postem


-Nieznajomej


< # >

Litania do nowego roku


Pozwól mi nowy roku
do Ciebie
dla Ciebie
przez Ciebie
od Ciebie
czekać na jego powrót
z Tobą
na Tobie
o Tobie
pod Tobą
nad Tobą
spotkać obywatela świata
o Niej
dla Niej
przed Nią
za Nią
przez Nią
do Niej
przyjacielu z Chicago
z Twoją
o Twojej
dla Twojej
przez Twoją
do Twojej
siostry to piosenka
ona dla mnie
z nią do Ciebie
o mojej i Twojej
o naszej

Niech śpiewają ptaki
Dzwonią telefony
Biją wszystkie dzwony
Amen
styczeń 94'


< # >

Ślimaki


Mówisz

Obślizgły język
ręce jak ślimaki
dotyk wyrywa ze snu

jednak gdy ciemno
ciągniesz mnie tam
gdzie pełzną ślimaki

żeby się całować


< # >

Pierwszy śnieg


Przez cały rok czekasz na pierwszy śnieg.
Kiedy przychodzi lato, wyjeżdżasz
na biwak- na spotkanie śniegowym bałwanom.
Zakładasz ciepłą kurtkę, wysokie buty i rękawiczki,
żeby lepić przygodę z zimowych pocałunków.
Wreszcie biały puch przykrywa namiot rozbity nadzieją na przyszłość.
Usiłujesz z pierwszego śniegu zbudować solidny dom.
Marzenia - sople spływające z dachu.

I.95'


< # >

Twoje majtki


Na środku pokoju
stara szafa jak maszt
dźwignęła tajemnicę

Drewniany wiatr
wysuszył kwiat z bukietu tygodniówki

Biały materiał na dwie nogi
to Twoje majtki
podobne do staruszki
z bruzdami na czole

Kiedy spaliłem je ze wstydu
umarła tajemnica
z rumieńcem na twarzy

Powiedziałem Ci o tym
na palcach
żeby nie zbudzić następnej
młodej tajemnicy

Jednak płochliwa
w jedwabnej drzemce
uciekła z pieca

Ta
była zapowiedzią

24.XII.94'


< # >

Pomidor


-Czy mogę Cię odprowadzić?
-Pomidor.

-Jak masz na imię?
-Pomidor.

-Interesujesz się poezją?
-Pomidor.



< # >

Nagle otwierasz usta
czerwone od szminki

z uśmiechem na ustach
wywieszasz białą flagę

O! Pokazałaś zęby!

czerwiec 1995


< # >

Koty


Koty mają zielone futro, spocone czoło i do zamiatania długą kitę. Gdy zapieje kogut, uwijają się jak pszczoły w ulu. Myszek nie łowią bo obgryzają pazurki. Zamiast pić mleczko, żywią się boczkiem z pobliskiej jadalni.
Zrywają z drzew do kosza świeżynki zanim dojrzeją. Robią przy tym tyle hałasu, a kosze jak były, tak są puste. Nie chodzą własnymi drogami, maszerują tylko zwartymi szeregami. To i owszem, czasami skaczą miękko przez płoty. Wtedy proszą o piwo, a dostają ZOMZ.
Kiedy są niegrzeczne, zły dziadek prądem strąca im łebki. I po co tyle krzyku, przecież to nie boli.


ZOMZ- Zakaz Opuszczania Miejsca Zakwaterowania

Przasnysz 07.1993


< # >

Żołnierz i dziewczyna


Ballada


( " ...Kobieto, puchu marny, ty wietrzna istoto! ... " )
A. Mickiewicz


Najpierw młodzieniec
Nieopodal kwietnia
do wojska przywieźli żołnierza
z kwiatem w lufie od karabinu

Teraz o dziewczynie
Żyła w kamiennej pustyni
uwięziona w bloku
zamarzniętych adidasów

Pierwszy list
Szukam Ciebie na słońcu
w niewygodnym koju
leniwą jak Coala
przewieszony przez plecy Eukaliptusa

Tą sprzed roku
Słoną od potu
płynącego po naćpanej miłości

Odpowiedź
Nigdy Cię nie zapomnę
możemy spróbować
jeśli byś był tutaj
Zmartwychwstanę

Akcja
Po wielu wysiłkach
próba generalna
rozmrażania uczuć
Stało się
że żołnierz okiełznał dziewczynę

Pękły lody chuci
wybuchła euforia
Coala syty i Eukaliptus cały

On
odjechał w przeszłość
tam gdzie pocałunki samochodu
i oni we dwoje
na skrzydłach młodości
do ciepłych jak sierpień krajów

Ona
gdzie była
w pokoju

Dobrze już było nie kochać się nawet
leżąc dotykać obłoków
Stąpać po trawie
wygrzewać się w słońcu
z lasem pożerać wakacje

Ekspress
Nagle przyjechał od niej
samotny żołnierzu
Otwierasz kopertę i czytasz
Sylwester bez Ciebie
uschnięta różo
w lufie od karabinu

Ustka XII 93 r.


< # >

Okno


Kiedy podniosę głowę
okno ma włosy malowane węglem
a szyby błyszczą w słońcu Twoimi oczami

Mówisz do mnie
to deszcz ust spada na spękaną ziemię
kiedy się wychylasz
pragnę zdjąć Twoje dłonie z parapetu
uśmiechasz się
bo lubisz mój biały żagiel na wietrze

Jesteś ciekawa
i pytasz
ile jest ziarenek piasku na plaży

myślę że starczy dla nas miejsca
aby się na nim położyć

Kiedy jednak chcę wejść
to zamykasz drzwi
bo za zimno jest na pocałunki

1991


< # >

Jestem człowiekiem


Jestem człowiekiem a nie poetą

na śniadanie jem serek waniliowy
zamiast stosu wierszy

Staram się być snobem

noszę oryginalne dżinsy
i wkładam modne buty
na grubej gumie

żeby nie spłodzić wiersza

W kontaktach z poezją
ciągle uważam
by nie zrobić głupstwa

Dlatego stosuję antykoncepcję

nie szperam w bibliotece
nie kocham książek
nie podglądam poetów

Jestem abstynentem

jednak czasami gdy zasnę
ktoś zapuka do drzwi
a ja nienormalny otwieram

III 95r.


< # >

Ludomania


Gdybym miał talent Zygmunta
namalowałbym portret kobiety przy fortepianie
( mógłby podobać się nawet w Paryżu )

Ze skraju horyzontu
szum poprzecinanych łanów zboża
krętymi ścieżkami lasu
wypływa z portretu strugami włosów
prosto do brzegu ramion
kobiety przy fortepianie

Plama po plamie
obraz przecieka kolorem złota
dojrzałych kłosów pszenicy

Właśnie tam
przy anonimowym zagonie kapusty
pod sękatą wierzbą złamaną płaczem
w plenerze skąpanym słońcem
błyszczy zmartwychwstały Chopin
gotowy na każde skinienie ręki
pięknej fortepianistki

Teraz kiedy pręży się jak kotka
usiłując wydobyć dźwięki
przemienia się w Niemen
pląsający zalotnie w oddali

Płótno oddycha wizją przyrody
o szklanym zapachu kobiety przy fortepianie
( wyraźnie czuję jej woń na sobie )

Gdybym był artystą
zasiadłbym do fortepianu

luty 95r.


< # >

Dla małych dzieci, świat nie jest większy od kilku metrów działki ogrodowej. Pamiętam, jak kilkuletni brzdąc filozoficznie założył ręce na piersiach. Stanął w rozkroku i z poważną miną oświadczył rodzicom:
- Idę w świat!
Po czym wszedł w gęstą trawę, wyższą od niego o głowę.


< # >

"Wyznanie"


jeśli się we mnie zakochasz
to rzucisz palenie

wyznając to położyła się
obok na tapczanie

wtedy najzwyczajniej w świecie
powiem że cię kocham

po czym pójdę do kuchni
dalej smażyć rybę


< # >

"Czekając na pana Boga"


Kiedy byłem w szpitalu
mój kolega powiedział
że nocą dzieci idą do nieba

przychodzi po nie pan Bóg
bierze za rękę i oprowadza po raju

kiedy nie mogłem zasnąć
zazdrościłem im że są w niebie

liczyłem łóżka od strony okna
cierpliwie czekając na pana Boga


< # >

"Wachta"


W środku lata
czas założył spodnie
w obawie
przed morskim wiatrem
gwiżdżącym na palcach
lewej burty.

Zegar z bańkami na plecach
przykucnął na ścianie
by pocić godziny
w nieprzemakalny moleskin.

Teraz kiedy siedzę na wachcie
bawi się ze mną
w:
"mamo
ile kroków do Ciebie".

Odpowiada
cztery tip-topki
i co minutę
leniwie podwija wąsa.

4.08.1994 r.


< # >

"Zegarmistrz"


Mistrz zegara otworzył drzwi do środka.
W warsztacie, słaniał się ku upadkowi - piec kaflowy do wypieku zegarów. Jedne gorące, inne już ostygły, a jeszcze inne sczerstwiały na półce. Zegary ścienne, budziki, te na rękę, z kopertą i bez koperty. Spieczone elektroniczne i ze wskazówkami.
Prosto ze Lwowa, gdzie zegarmistrz pobierał nauki dobrych manier i uprzejmości.

Ludzie składali zamówienia na wczoraj, a dzisiaj nie ma ich, aż do jutra. To największy problem mistrza ze współczesnością. Usprawiedliwiał, że bez gotówki, bo pogoda dla bogaczy dawno się skończyła.

Wdychałem zapach staroci, przeglądałem staromodne gabloty. Kiedy wymieniał baterię, wyglądał, jak stary zegarmistrz z przedwojennego obrazka.

Ustka III.94 r.


< # >

Haiku



babcia umarła i kruki zrobiły się czarne



W piwnicy
ojciec zakręcił ogród w słoiku
na zimę



na obiad poszli do lasu
wystrugać widelce z drzewa



hydrant na polu
- małe dziecko w czapce



Kasztany lakierowane jesienią



Pierwszy notes
Na szafce w szpitalu
radość dziecka



Letni zmierzch.
Z gasnącego słońca
parują kochankowie