k o p i e c




m g n i e n i a I I I


Monice bez której
nie byłoby tęczy


LIMERYK: CZKANY W STRUMIENIU


Z kąta pieca kaflowego Żarówka
oddłużyła cienie Przemokłe truchła
Dżdży i dżdży Fobie Bufetowej kiczem ręce tańczą

Siąpawy rynek przechylony na bok
Zadbany dawniej Uśmiechem jabłek
nie rumieni O dno głodne Pluszcze kufli łańcuch

--= @ = --

LIMERYK: CZERWONY Z HYCLEM


Bez dekoracji tym razem Inaczej jak przedtem
Wykroić taksę swym lokatorom szeptem

Bo jak psy ogłupiałe Z dzwonkami na szyjach
Koziołkują ze schodów dyktatury niczyjej

--= @ = --

LIMERYK: PONOC SENDECKI


Referencja skwaru O ironio Ratowników gubi
A wymoczek z toni Ciąży im bez próby
sztucznym oddychaniem Na ciele zwinnym
masażem Dopiero gościu trybi Że oddzielić
nie można łyżew Z nóg Jakby u rośliny

--= @ = --

LIMERYK: ODJECHANY


Odjarał z kluczyka I z mety Buta
mu A ziąb aż Ścina w nosie gluty
Szpula więc O Bielsko wadząc Na owalu
gierkówki I tira Nie dostał smarów

Ale wał Szawrani że w koło celował

--= @ = --

LIMERYK: SZCZERY


Lamentica z bloku Wyskoczyła oknem wczoraj
Sufta ligawa gamza A z czoła
miazga Była niewierząca bez reszty
Plewa więc Pieniawa w niedzielę ją przekreśli

Upadł ktoś Suczy kątek Przybijemy do słupa

--= @ = --

LIMERYK: WYCZESANY W SMASHING P.


Dotknij jeszcze Ochlap farbą
żółtą Cyberlache Czadu prohibicją Albo
kosą chućby Lecz zostańmy sami

Zawodzeniem błyszczy płaczków Nie jest
zesłaniem Odkwaś grabiami idee
Czule oszkap Choć wągrami

--= @ = --

LIMERYK: A TRUPOSZ


Żużlem zległy Piardem nagłym
Grysem Albo szlaką smagłą

Muł bagienny Zmienny Lodu zwodem
Ryglowany żerdzią Pod wodę

--= @ = --

LIMERYK: PEŁEN UWESELEŃ


Radochy Wiolinowa rwotka cienia
Rośnie grzybek sprośnie Znaczenia
nabiera Urok mirtu na krzesłach

Wyguzdrane stoły A szłapa w nawyk
idzie Tramp nie wypomni żurawi
Bo kto by chciał polanę przespać

Jasne

--= @ = --

LIMERYK: NA WAŁKONIE


Bo pan proper
zjada cnotę
Gdy don estes
Psuje wiesz co

A szprychy przekleństw mota się na tyle
sprawnie Że pęka śniołka kantylen

--= @ = --

LIMERYK: Z KRZYWOŚCIAMI


Z pępka gołej Ledzi śmiejąc grzeszkę
Odkrochmalił się Był białym dreszczem
Gęsią skórką wnet skrzypnął aksamit

Zamrozu opat klęczy W pierwszym planie

--= @ = --

"z uwagą"


niech się panoszy uśmiech
Wbrew
niech przenika i drąży
Dobrze
niech się pluszcze
W jutrze
bo po to jest

--= @ = --

"wstęp"


jeszcze dłonie rozplątuję
sobą dźwięk podam
wykwitnę tomiłkiem
świetlikiem zamigocę
ku Tobie owoce
cześni pochylę
kąpiel przygotuję w rozgrzanej
saunie swych oczu
uroczyskiem wezwę
gdzie wrzos i szepszyna
dziecko w sobie ukołyszę
w dookolnym
malachicie
nim gekonem do mnie skoczysz
wygłodniałym

--= @ = --

"pole doświadczalne"


dyszy
na przeciw mnie
nie nie
wyciągnie
dłoni bez mgr
broni swojej
niepierwotnej

--= @ = --

"po prostu"


co tu robisz
w tej dziupli frustracji
ledwo przy próchna blasku
skręcam żyły w powróz
po prostu

--= @ = --

***


puste miejsce przy stole
wciąż na mnie czeka
odkąd nie wierzę

--= @ = --

***


wznosiłam pałac
piasek otarł mi palce
kpina klepsydry

--= @ = --

***


pa pa dziewczynko
nauczyłaś się mówić
milczę staruszka

--= @ = --

***


dobrowolnie składam
okruchy intuicji
nie chcę przegapić

pierwszego drgnienia
gdy się dopełni

--= @ = --

"barwienie"


motyl mijaniu uległy
blask spoufala brzozy
zwierzają się blejstramom
w liściach mały spłoszony
jeż się zwija a zając
gdzieś tam się spieszy kłębek
lata tarza się w mięcie
motyl mijaniu uległy

--= @ = --

***


świat ma kolce
tylko niewielu z nas jest tak
małych i zwinnych aby móc się
między nimi prześliznąć

--= @ = --

***


dobrze że jest śmierć
przewiewna jak szlaki
dzikich gęsi