Łukasz Konopka
"RĘCE W KIESZENIACH"



Łukasz Konopka
lat 23
student informatyki na Politechnice Gdanskiej
e-mail luki@delta.ds2.pg.gda.pl


" ZMIANA POGODY "



Zachmurzyło się
Zwlekam z otworzeniem listu,
który właśnie dostałem
od Boga
Trzymam w palcach kopertę
Jest szara i zwyczajna
... oczekiwałem raczej
niebieskiej i perfumowanej
Ma nawet zwykły znaczek
i nieczytelny stempel poczty
A listu nie przyniósł anioł
tylko znajomy listonosz
Wychodząc powiedział:
" Pan uważaj na ten list -
Bóg jeden raczy wiedzieć
co w nim jest "

-=< :>= -

" KRZYK "



Krzyk na klatce schodowej
W bladym świetle krzyk
Opieram się o poręcz i krzyczę
" To nic ... " mówisz
i próbujesz przytulić mnie jak dziecko
Krzyczę
Na schodach leży człowiek
Schyliłem się i przyjrzałem:
ma moją twarz, a z kieszeni
wypadły mu notatki moich wierszy
Krzyczę
" To nic ... " mówisz
" Kocham was obu "
Cisza ...
bo po co krzyczeć
lepiej pomogę mu wstać
bo co sobie ludzie pomyślą

-=< :>= -

* * *



Zapomniałem
i nie będę starał się przypomnieć
To co pamiętałem
było szare
Nawet nie wiem
co to było
Sama barwa wystarczy mi
by nie wracać

-=< :>= -

" CIEŃ "



Zamknąłem oczy
aby przez różową tkankę powiek
oglądać słońce
Teraz
mam cień na powiekach
i nie jest to cień twoich palców
więc na wszelki wypadek
nie otwieram oczu
Gwizdek czajnika płoszy gołębie z parapetu
zostaję sam, bezbronny wobec tego cienia
Próbuję z pamięci przywołać
wszystkie cienie, jakie znam
Nic szczególnego do głowy mi nie przychodzi
oprócz twojego cienia do powiek
Ale nie poddam się
i dopóki ten cień
to nie otworzę oczu
po omacku zrobię herbatę
i poczekam
na siebie

-=< :>= -

" KIOSK "



I po co się spieszyć ?
" Zaraz wracam " napisała i poszła
Pewnie pachniała śświeżymi gazetami
ale musiała wyjść
Nie szkodzi - poczekam
Przyszedłem kupić zapałki i papier toaletowy
Mam zwykłe ludzkie potrzeby
Czekam
Oglądam kolorowe okładki magazynów
Wypełniam uliczną ankietę:
mężczyzna
nie, nie wierzę
nie jadam regularnie
wódka i papierosy
może literatura
Czekam
Robi się późno
Nie pamiętam po co przyszedłem
Bo chyba nie po zapałki ?

-=< :>= -

" RĘCE W KIESZENIACH "



Wciskam ręce
głęboko w kieszenie płaszcza
To taki mój sposób obrony
przed głupim odruchem
przytulania wszystkiego
co się nawinie pod głodne palce:
ciebie, kota, poduszek, sztućców ...

Z rękami w kieszeniach to takie proste
Dopóki nie puszczą szwy

-=< :>= -

" PRZEZ CHWILĘ "



Zamykam za sobą drzwi
gaszę światło
i przez chwilę udaję, że mnie nie ma
Biorę głęboki wdech
i powtarzam w odwrotnej kolejności:
zapalam światło
otwieram przed sobą drzwi
Jest lato i udaję, że jestem
tak samo, jak udawałem wiosną

-=< :>= -

" TRICK "



Jeszcze tylko słowa
zagonię pod prysznic
by obmyć je
z zapachu piwa i kobiety
Albo wystawię je na deszcz
A wtedy
wtedy będę mógł napisać wiersz
krótki, heteroseksualny,
bez użycia prezerwatywy

-=< :>= -

" CZYTELNIK "



Zgasiłem światło
i otworzyłem okno na oścież
Podglądam blondynkę z naprzeciwka
bo czyta książkę
i żeby przerzucić stronę
ślini wskazujący palec

-=< :>= -

" NÓŻ W BUTONIERCE "



Spotykamy się po zmroku
bo tylko wtedy
jestem w stanie kogokolwiek kochać
Więc jest późno
Uciekł już ostatni tramwaj
Wyjmuję papierosa, ostatniego
i przez chwilę bawię się zawartością kieszeni:
starymi biletami
balonikiem z wesołego miasteczka
notatkami rozpoczętych wierszy
Trzymam dla ciebie nóż w butonierce
Wreszcie jesteś:
szara i trochę spóźniona
ale ta barwa to tylko kwestia tego
że zaszło słońce i jest szaro
Idziemy do knajpy, twojej ulubionej
gdzie znasz wszystkich, oprócz mnie
Mówisz o rzeczach
o których wolałbym żebyś nie mówiła
Czasami milkniesz i uśmiechasz się do lustra
A ja
trzymam dla ciebie nóż w butonierce
i kiedy wyjdziemy
to wytnę ci numer

-=< :>= -

" PEWNEGO DNIA "



A ja i tak
pewnego dnia
zastrzelę niebo
a później
później ... nie wiem ...
Może siądę
na rozkładanym krzesełku
zapalę papierosa
i będę patrzył
przez dziurę w niebie
jak bóg siedzi na barowym stołku
okrakiem obejmuje wiadro
i z żeber struga kobiety
Może właśnie to ...
albo
będę podglądał
spółkujące anioły
lub ...
położę się do łóżka
i ze szczoteczki do zębów
to właśnie ja
wystrugam sobie kobietę

-=< :>= -

* * *



CHYBA cię kocham
i NA PEWNO dobrego wiersza z tego nie będzie
więc LEPIEJ pójdę podlać truskawki
to TYLKO wiosna
TYLKO ...

-=< :>= -

" EROTYK KOMUNIKACYJNY "



Przyjadę do ciebie na rowerze
wezmę cię na ramę
i będę zaglądał ci za dekolt
jak robisz wiersze na drutach

-=< :>= -

" PRZEWRÓT "



Przewróciło mi się w głowie i leży
nie chce wstać
Przewróciło mi się w głowie
i pomimo że klęknąłem na lewe kolano
a dłonie uniosłem w geście uwielbienia
nie chce ze mną rozmawiać
Leży
Niejeden raz prosiłem
żeby wstało i poszło sobie
Leży
I co ja mogę ?
przecież nie kopie się leżącego

-=< :>= -

" OKNO "



Brudna szyba
cmentarzysko owadów
i jeszcze słowo KWIATY napisane palcem
na zaparowanej powierzchni
bo w oknie muszą być kwiaty

-=< :>= -

" TWÓRCZOŚĆ"



przez płot
do ogródka
położyć się na trawie
i poudawać sen
potem wrócić
skłamać, że się śniło
skłamać cokolwiek
być poklepanym po ramieniu
i usłyszeć niecierpliwe:
" No koleś - opowiadaj "

-=< :>= -

" DIALOG "



Jasno, ciemno
to taki trick zamykanych powiek
Siadam w długim cieniu wieszaka na płaszcze
—wiatło latarni gryzie ściany
Mówię do siebie
" Tak, tak " odpowiadam sobie
i kiwam głową udając zrozumienie
dla tego, co mówię
Dlatego mówię do siebie
Czasami udaję nawet zdziwienie
rzucając krótkie: " Naprawdę ? "

-=< :>= -

- - -



Zaczyna padać
Nie mogę już igrać z ogniem
Odszedł z sykiem

-=< :>= -

- - -



Deszcz -
pod moimi butami
dwoją się dżdżownice

-=< :>= -

- - -



Jesień -
samochody płaczą deszczem na szybach

-=< :>= -

- - -



Właśnie padało -
na chodniku tęcza
w plamie benzyny

-=< :>= -

" Po-Noc "



Hm... - tak jak przypuszczałem:
zepsuty budzik nie zadzwonił
Otworzyłem oczy
za późno żeby pisać wiersz
za wcześnie żeby wstać
Na suficie pająk morduje na moich oczach muchę
Patrzę, chociaż do oglądania niewiele już zostało:
kilka gasnących cieni nocy
śnieżący telewizor
i resztki zimnej kolacji
Pająk jeszcze nie skończył
robi to nieporadnie
Chyba wstanę i pomogę mu

-=< :>= -

- - -



—ciągasz majtki
białą flagę
do połowy masztu

-=< :>= -

" Mr PERFEKT "



Jestem doskonały
Po prostu mucha nie siada
Potrafię już wspaniale klaskać
podczas występów przed lustrem
Proteza uśmiechu zapewnia świetny nastrój
A wczoraj, proszę sobie wyobrazić
zjadłem nawet obiad za dwoje

-=< :>= -

" GRA "



Nigdy
nie przypuszczałem
że będę splatał palce
i wyrzucał przed siebie nogi
żeby być z tobą
Gra zaczyna się od butów:
wydłubujesz zabłocone sznurówki
i wiążesz dwa krótkie kucyki
Buty muszą mieć podeszwę z kauczuku
bo na syntetyki masz alergię ...
To wszystko już było
Na twoich palcach rosną róże
takie z kolcami
- boję się twojego dotyku
Leżę i myślę
być może o innej kobiecie
być może o sobie samym

-=< :>= -

" JEST NOC "



Sekrety
W moich uszach wata
Na końcu języka waniliowe lody
- nagroda za słowa na końcu języka
których nie wypowiedziałem
Jest noc
bo tylko w nocy piszę
skryty za firanką
by lepiej podglądać krzak bzu
pod którym kochankowie palą papierosy
po pospiesznym akcie miłości
Dotykam szyby
i już jestem z nimi
Ich usta mają jeszcze smak soli
. . .
Jest noc
i niczego już nie napiszę
Wracam do kobiety w łóżku
do spóźnionej bajeczki na dobranoc
do kłamstw i waty w uszach

-=< :>= -

" PRZERAŻONY "



No proszę
taki ładny dzień
a nie zauważyłaś mnie
za firanką
patrzę na ciebie
i przeraża mnie twoja miłość
przerażasz mnie
gdy stoisz i mówisz, że mnie kochasz
wtedy nie wyglądasz jak kobieta
nie wyglądasz jak mężczyzna
w ogóle nijak nie wyglądasz
jest tylko słowo " ja "
które rośnie w twoich ustach
jak balon z gumy do żucia

-=< :>= -

" BRZDĘK "



I znowu blade światło
przez brudne szyby
Próbuję zabić natrętną muchę
ale nie chce mi to jakoś wyjść
tak samo, jak nie chce wyjść kobieta
która przyszła wczoraj
i uparła się, że zostanie do śniadania
Nie zakręcona pasta do zębów
i zapachy z kuchni
próbują mi wmówić
że jest tu od dawna
Odwracam się
w ostatnim momencie na to
by wyrwać jej z ręki widelec
którym celuje w pluszowego misia
w ostatnim momencie na to
by uprzedzić pytanie
czym go karmię
Nic z tego ...
ze stołu spada szklanka
brzdęk ...
a w szklance ja

-=< :>= -

" SZUFLADA "



Jest to wiersz z wyraźnym przesłaniem.
Przesłanie to powstało ze względu na częste
utyskiwanie W. Kullinga na brak przesłania w poezji.



Trzymam cię w szufladzie
pomiędzy dwoma stosami wierszy
Masz na sobie krótką sukienkę
abym mógł łatwiej
oglądać twoją duszę
bo duszę w tobie
lubię najbardziej
Czasami tylko
tylko czasami
nie mogę zasnąć
gdy przewracasz się w biurku
i mamroczesz niezrozumiale
Wtedy wyobrażam sobie
że kradną to biurko
a ty na pożegnanie machasz dłonią
i szepczesz tylko jedno słowo: " Przesłanie "

-=< :>= -

" OGÓREK "



Jest ciemno
i w tej ciemnośści on
zagubiony pomiędzy kanapką z szynką a ogórkiem
Poeta, być może poeta, a może jednak nie
Więc wyciągam rękę i mówię :
Cześć, ja też jestem poetą
Czy możesz poczęstować mnie ogórkiem ?
Bo widzisz, mam przy sobie nieskończony wiersz
Jest tam wszystko:
kobieta, sens, Bóg, a nawet pies liżący dłoń
brakuje tylko tego ogórka
bo ja lubię ogórki

Jest cicho
Nagle on przełyka kolejny kęs, chrząka i mówi :
Idź do diabła !
Ja też piszę ten wiersz :
" Jest ciemno
i w tej ciemności ja
zagubiony pomiędzy kanapką z szynką a ogórkiem
Nagle zjawia się on
i pod pretekstem bycia poetą
próbuje wyłudzić ode mnie muzę "

-=< :>= -

" GRAFFITI "



Nie
nie przekonasz mnie
że te małe żyłki
że to dzięki nim jesteś
Jesteś dzięki mnie
To w mojej głowie pijesz kawę
i wypuszczasz dym z papierosa
To do mojej głowy przyniosłaś lustro
i zmuszasz mnie bym oglądał w nim
twoje samouwielbienie
gdy piszesz sprayem na ścianie
" Stra-ci-łeś dla mnie gło-wę "

-=< :>= -

* * *



nie chciałem
wykręciłem się brakiem czasu
uciekłem
Teraz myślę
że jednak chciałem
i niepotrzebnie wykręciłem się
a wiersze mógłby pisać
za mnie ktoś inny