|
a u t o r n a l e ż y d o W R Z E S I E Ń |
|
*** pies statek tylko na chwilę tutaj stanął budę jak kotwicę rzucił na podwórko tylko patrzeć a znowu poleci |
|
*** czasami jest mi źle bóg nachyla się nade mną zawsze z chichotem próbuję zajrzeć mu za dekolt |
|
*** tato pijany w wannie mamo zawsze zimna jesteście jedni nie umiem was kochać przestać |
|
*** wyrosła jabłoń zakwitła napęczniał owoc zerwałem ugryzłem jabłko wyplułem wychylił robak zawrócił ziemia nadal obraca się jabłkiem |
|
*** na plaży spotkałem dziewczynę kiedy podałem jej bursztyny i powiedziałem że jest piękna uniosła się długo jeszcze z żalem wypatrywałem jej na niebie |
|
*** (BÓG) kiedy cię całuję mój wzrok złodziej podgląda jak z trójkąta twarzy oczy zrastają ci się w cyklopie na czole wtedy zaczynam wierzyć w ciebie |
|
*** życie (ja) znam jego wartość zabiłem życie (on) znam jego wartość umarłem |
|
*** mój wybór w bursztynie lub lodzie wraz z bąblem powietrza zamknięty muchą bzzz...bzydkie to wszystko z perspektywy wtopionego przez bąbel soczewkę zagina obraz zgniata w papierową kulę do kosza na śmieci za duże to wszystko w odbiciach z choinki bąbli mój wybór wiecznie uśmiechnięty w komunijnym mundurku podpala Małgosi warkocze w bursztynie z brwią do góry podziwiany przez karpie oko w lodzie zgniję wraz z wiosennymi roztopami |
|
*** mieszkało drzewo z ptakiem w klatce ptak oddychał rozpościerał skrzydła i nie miał miejsca drzewo oddychało i rosło pień przebijał błonę kory wypuścił konar poza kraty ptak rozpościerał skrzydła i nie miał miejsca konar oddychał marzył by nauczyć się latać i wolnym być jak ptak ptak rozpościerał skrzydła |